Po trzytygodniowej przerwie lubelscy kibice zobaczyli ten sam zespół Startu, ale jego gra była zupełnie inna od tej, którą \"czerwono-czarni” prezentowali w poprzednich meczach ligi zawodowej. W spotkaniu
z Czarnymi Słupsk lubelscy koszykarze zademonstrowali dobrą, bardzo agresywną obronę. Wymusili na rywalach
21 strat piłek. Taka defensywa musiała zaowocować zwycięstwem
Artur Toruń
02.12.2002 11:19
Zawodnicy Startu i ich szkoleniowcy - Arkadiusz Czarnecki i Zenon Jaźwierski, wykonali solidną pracę. Przydała się seria meczów kontrolnych, inne ustawienie zespołu. W pierwszej piątce lubelskiego zespołu pojawili się Earl Brown i Brahima Konare. Obaj rozegrali dobre spotkanie. Tak jak wszyscy solidnie bronili i przeprowadzali kontry, po których gospodarze zdobyli sporo punktów. Tym razem właściwie wykorzystano szybkość i skoczność obydwu graczy. Okazało się też, że przekreślenie Browna (także przez nas) było trochę przedwczesne. Mamy nadzieję, że wczorajszy występ był dobrym prognostykiem przed kolejnymi meczami Browna.
Spotkanie z Czarnymi zaczęło się nietypowo. Tym razem lublinianie nie bombardowali kosza rywala rzutami zza linii 6,25. Szukali korzystnych pozycji wysokich zawodników, dokładniejszym rozegraniem rozbijali obronę przeciwników. Najwięcej punktów zdobyli jednak z kontr, po serii przechwytów. Twarda obrona zupełnie pokrzyżowała gościom szyki. Już w 5 min Start wygrywał 15:3, po akcjach Michała Marciniaka, Browna, Konare i Jacka Olejniczaka. To był cios, po którym Czarni już nie zdołali się podnieść, chociaż były momenty, kiedy niebezpiecznie odrabiali straty. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 24:19, a ostatnie punkty w tej odsłonie zdobył utykający przez cały mecz Le Wilson. W kolejnej kwarcie wciąż dobrze broniący lublinianie zwiększyli przewagę do 11 pkt. Gospodarze dwukrotnie potrafili odebrać przeciwnikom piłkę, kiedy ci wznawiali grę pod koszem Startu.
Więcej emocji dostarczyła druga połowa, która zaczęła się od 3 pkt zdobytych przez Czarnych. W 22 min za pięć przewinień boisko opuścił reprezentant Białorusi Andriej Krivonos i ciężar rozgrywania piłki w zespole ze Słupska przejął Rolandas Jarutis. On także nie ustrzegł się błędów, dzięki czemu Start stracił tylko punkt przewagi. Na początku ostatniej kwarty goście zdobyli 6 pkt z rzędu. Przemysław Frasunkiewicz wykorzystał brak na boisku Jacka Olejniczaka i dwukrotnie dosyć łatwo wbiegł pod lubelski kosz. W 32 min było 59:56, ale na tym skończył się zryw gości. Start znowu przerwał kilka akcji rywali. Piłki odbierali Marciniak i Konare. W 34 min z boiska zszedł (za 5 fauli) następny zawodnik Czarnych - Zbigniew Białek, najskuteczniejszy w swojej drużynie. Lublinianie znowu opanowali sytuację, a ostatnie punkty w spotkaniu zdobył jak zawsze pracowity Jacek Olejniczak. Jednak najlepszym zawodnikiem Startu był Michał Marciniak.
Dodajmy, że w całym meczu lublinianie tylko dwa razy trafili za 3 pkt, a mimo to odnieśli pewne zwycięstwo. - Kiedy wszystkim dopisuje skuteczność wygrana jest dosyć łatwa. Sztuką jest zwyciężyć, kiedy po rzutach z dystansu piłka nie chce wpadać do kosza. Wtedy trzeba szukać innych sposobów rozgrywania akcji - powiedział trener Zenon Jaźwierski.
• • •
Ukraiński koszykarz Dmytro Bazelewski, niedawno testowany w Starcie, nie zasili składu \"czerwono-czarnych”. Ukrainiec już opuścił Lublin.
Start: Marciniak 16, Brown 14 (1 x 3), Konare 11, Olejniczak 9, Kosior 3 (1 x 3) oraz Łuszczewski 12, Miś 4, Pelczar 4, Sikora 3, Plevnik 2.
Czarni: Białek 19 (2 x 3), Frasunkiewicz 14 (1 x 3), Frank 4, Stulga 1, Kriwonos 0 oraz Jarutis 18 (1 x 3), Vaskys 7 (1 x 3), Wilson 4, Cywiński 2.
Sędziowali: Dariusz Włodkowski (Wrocław) i Artur Fiedler (Poznań).
Komentarze