Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Hetman na pewno nie spadnie

• Przychodząc do Zamościa nie ryzykował pan zbyt dużo? – Gdybym jeszcze raz miał podejmować taką decyzję, postąpiłbym identycznie. • Nawet po tym, co pan zobaczył w przegranym meczu w Bełchatowie? – Widziałem wówczas drużynę przegrywającą, ale nie przegraną. Na marginesie – uważam, że w Bełchatowie, przy lepszej organizacji gry, zaangażowaniu, asekuracji, wyeliminowaniu prostych błędów można było osiągnąć dużo korzystniejszy rezultat niż 1:3 • A dziś te elementy już funkcjonują? – Niestety, dalej nie. Zawodnikom Hetmana brakuje pewnych nawyków. Próbowałem grać systemem 4-4-2, ćwiczyliśmy to przez pewien czas, ale okazało się, że możemy grać tylko „po chłopsku”. Jednak w okresie przygotowawczym powrócimy do tego, ale muszę również mieć wykonawców. • Na początku pobytu w Zamościu, nie unikał pan krytyki pod adresem swojego poprzednika Dariusza Herbina. – Nie chcę do tego wracać. Sądzę jedynie, że każdy powinien robić to co umie najlepiej. Jeden potrafi być trenerem, a drugi nauczycielem wychowania fizycznego, jeszcze inny dziennikarzem, czy lekarzem. • Czego Hetmanowi brakowało jesienią? – Dwóch, trzech ludzi w składzie, odwagi i wiary. Na wyjazdach brakowało odpowiedniego nastawienia, również w podświadomości. Na boisku rywala nie można preferować otwartego futbolu, bo wiadomo, że mogą pomagać również ściany. Dlatego należy stosować rozsądną obronę. Takiej brakowało nam w Radzionkowie, chociaż wygraliśmy. W Łęcznej, przynajmniej do straty gola, było już dobrze. • Hetman pod rządami trenera Sikorskiego wywalczył osiem punktów. To zadowalający wynik? – Oczywiście, że nie. Punktów mogło być więcej. Powinniśmy wygrać z Tłokami – mieliśmy przecież rzut karny i przynajmniej zremisować z ŁKS. • Od początku ciążyła na panu presja, w końcu zastąpił pan trenera z Zamościa. W końcu po derby został pan zwolniony przez jednego z działaczy... – Potraktowałem to jako... żart. Zresztą tę sprawę szybko sobie wyjaśniliśmy, zostałem przeproszony. Nie robiłbym z tego powodu tragedii. • Można było odnieść wrażenie, że jest kilka osób, które tylko czekają na błąd z pańskiej strony. – Pracy trenera zawsze towarzyszy presja, a jeśli brakuje jeszcze punktów, atmosfera jest pod psem. Jeżeli ktoś płaci pieniądze, to i wymaga. Jednak ja mówiłem przychodząc do Hetmana, że nawet Luis van Gaal niewiele by zrobił w takiej sytuacji, kiedy zespół wymagał odbudowy psychicznej, świeżości, wyselekcjonowania nowej jedenastki. • Jakich wzmocnień przed rundą rewanżową wymaga Hetman? – Praktycznie do każdej pozycji. Potrzebny będzie bramkarz, dwóch obrońców, pomocnik, który poprowadzi grę i napastnik. Rozmawiałem z panem Dmoszyńskim o pozyskaniu dwóch doświadczonych piłkarzy z Wisły Płock, którzy obecnie przesiadują na ławce rezerwowych. Nie wiem tylko, czy będą chcieli zamienić wartość pieniądza na wartość sportową. • A wzmocnienie sztabu szkoleniowego? – Przydałby się ktoś od przygotowania specjalnego oraz trener bramkarzy. Myślałem o tym, ale obawiam się, że Hetmana nie stać na taki wydatek. • Kto opuści zespół? – Już zrobiło to trzech Jugosłowian – Jovanović, Cosić i Rasić. Nie chcę Jaromina i Gadziały, odejdzie Szyszko, a Błaszczyński został przesunięty do rezerw. • Nie lubi pan obcokrajowców? – W żadnym wypadku, a dowodzą tego Babović i Tasić. • Jednak od początku był pan uprzedzony do Rasicia... – Nie. Rasić, gdy gra bez stresu, ma świetny strzał, drybling. Z ŁKS grał u mnie drugą połowę i w tym meczu oraz z Tłokami miał takie straty, że włos się jeżył na głowie. W dodatku nikt u mnie nie może się migać. A tym co zrobił przed Radzionkowem, odmawiając wyjazdu, strojąc fochy, przekreślił sam siebie. • Sporo pan eksperymentował ze składem. Gamla wylądował na ostatnim stoperze, a Malesa i Gancarczyk stali się defensywnymi pomocnikami... – W sporym stopniu wymuszało to życie. Na ostatni mecz ze składu wypadli Smoliński i Głąbicki. Musiałem coś improwizować. Moim zadaniem jest, aby czytać grę. • Odkrył pan młodych Sobczyka i Wagę. – Można powiedzieć, że zostałem ich ojcem chrzestnym. A jest jeszcze Kapłon, który musi się psychicznie przełamać, a Sawic potrzebuje trochę spokoju. • Nie chciał pan ingerować w spór między piłkarzami i działaczami... – Bo jestem od czegoś innego. Ja odpowiadam za to, aby zawodnik dobrze grał. • A wobec pana nie było zaległości? – Wszystko miałem wypłacone, co do dnia. • Jest pan nowym człowiekiem w drugiej lidze. Jaki jest jej poziom? – Przeciętny, choć nie widziałem jeszcze wszystkich zespołów. Niczym nie wyróżnia się Górnik Łęczna, choć znajduje się wysoko w tabeli. Jednak wynik o wszystkim nie świadczy, a bardziej chodzi o sposób gry. Nawet na tle Hetmana łęcznianie nie mają powodów do dumy. Lepszy piłkarsko jest Górnik Polkowice, który posiada więcej osobowości i indywidualności. • Kto spadnie do trzeciej ligi? – Na pewno nie Hetman. • Jest pan pewny swojej posady? – Kontrakt mam do 30 czerwca. • A jeśli otrzyma pan propozycję z innego klubu? – Nie skaczę z kwiatka na kwiatek. Zacząłem pracę w Hetmanie i chcę tu zrobić dobrą robotę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama