LIGA ZAWODOWA KOSZYKARZY * Unia Tarnów - Start Lublin 77:72 (15:16, 16:15, 18:24, 28:17)
- 09.12.2002 09:21
d Koszykarze lubelskiego Startu na własne życzenie przegrali sobotni mecz ligi zawodowej rozegrany w Tarnowie. Pod koniec trzeciej kwarty lublinianie mieli już 9 pkt przewagi, jednak w czwartej odsłonie roztrwonili dorobek. Zaczęli grać chaotycznie, daleko od kosza, ułatwiając gospodarzom odrobienie strat.
Lublinianie jechali do Tarnowa z wiarą w zwycięstwo (a my również). Przebieg meczu potwierdził, że \"czerwono-czarni” mogli zdobyć komplet punktów. Goście zdominowali podkoszową walkę i przez trzy kwarty wykorzystywali ten atut. W pierwszej połowie podopieczni trenerów Arkadiusza Czarneckiego i Zenona Jaźwierskiego zebrali aż 13 piłek z atakowanej tablicy, goście tylko cztery. Na 16 pkt zdobytych w pierwszej kwarcie przez Start, dziesięć rzucili wysocy gracze - Jacek Olejniczak i Brahima Konare. Ten dorobek mógł być większy, jednak lublinianie kilkakrotnie fatalnie spudłowali z najbliższej odległości. Mimo to, konsekwentna gra \"na wysokich” przynosiła efekt. Szczególnie było to widoczne w trzeciej kwarcie, w której 13 pkt zdobył Olejniczak. Otrzymywał dobre podania od kolegów, lub poprawiał ich niecelne rzuty. W 29 min Start prowadził 53:44 i wszystko byłoby dobrze, gdyby w ostatniej odsłonie goście nie zmienili sposobu gry.
Po meczu nikt nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego niektórzy zawodnicy zaczęli rzucać z dystansu z nieprzygotowanych pozycji. Dlaczego wikłali się w bezproduktywne pojedynki? W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że to Start przegrywa i musi jak najszybciej odrobić straty. Do bombardowania tarnowskiego kosza wzięli się Samo Plevnik i Michał Marciniak, którzy być może pozazdrościli wysokim zawodnikom dorobku punktowego. Szkoda, ponieważ w poprzednich kwartach Samo bardzo dobrze współpracował z kolegami. Z kolei Marciniak od początku grał słabo, nie przypominając zawodnika, który przed tygodniem walnie przyczynił się do zwycięstwa nad Czarnymi Słupsk. Zawiódł Paweł Kosior, ale trudno o obiektywną ocenę jego gry, skoro przebywał na parkiecie tylko 4 min. Możemy jednak dla porównania podać przykład Arkadiusza Pelczara, który tydzień temu też na krótko wszedł na boisko i zdążył pozostawić po sobie korzystne wrażenie. Niestety, Pelczara zabrakło w Tarnowie. W składzie Startu znalazł się nowy center - Vanja Bujić, ale nie miał okazji wystąpić w sobotnim spotkaniu. Mecz był zbyt wyrównany i trener Czarnecki nie chciał eksperymentować. Wejście Bujicia na boisko nie miałoby znaczenia, ponieważ w ostatniej odsłonie rzadko podawano piłki do centrów.
Dodajmy, że w Starcie kolejny dobry mecz rozegrał Earl Brown, chociaż jego ocenę obniża słabsza skuteczność w rzutach za 2 pkt. Na pochwałę zasłużył także Przemysław Łuszczewski, jak zawsze waleczny.
Z Tarnowa Artur Toruń
SKŁADY I PUNKTY
Unia: Chromicz 22 (4 x 3), Golański 13 (1 x 3), Celej 4, Marculewicz 4, Potulski 2 oraz Hughes 19 (1 x 3), Lofton 13 (1 x 3), Doliński 0, Wichniarz 0.
Start: Olejniczak 22, Brown 12 (3 x 3), Konare 10, Łuszczewski 10 (1 x 3), Marciniak 4 oraz Plevnik 7 (1 x 3), Miś 5, Kosior 2, Bielak 0.
Reklama













Komentarze