Reklama
Mirosław Dragan (Górnik Polkowice)
Długo nie chcieliśmy składać deklaracji, czy jesteśmy zainteresowani awansem, bo trudno o takie zapewnienia, gdy rundę kończy się z 30 punktami na koncie. Jednak w piłce nożnej nie ma miejsca dla minimalistów, albo się walczy o awans, albo broni przed degradacją. Wygrane u siebie to zbyt mało, aby wywalczyć promocję. Według moich wyliczeń do tego potrzeba przynajmniej 68 punktów. Dlatego cieszy mnie zwycięstwo w Radzionkowie, czy remis w Łęcznej. U siebie gramy dużo mądrzej, momentami już na poziomie pierwszoligowym. Na boiskach rywali brakuje nam cwaniactwa i sprytu. Mam w tej chwili zespół, którego nie muszę budować od podstaw. Potrzebujemy kilku wzmocnień, ale na Drumlaka, czy Grzybowskiego nas nie stać. Z klubu odejdą Kułyk, Grech i Rybitwa.
Janusz Kościelny (Ruch Radzionków)
Zespół objąłem na dwie kolejki przed końcem. Wcześniej byłem asystentem Krzysztofa Wolaka. Plany i aspiracje Ruch miał zdecydowanie większe. Jednak mała ilość punktów sprawiła, że znaleźliśmy się na ostatnim miejscu. Złożyło się na to kilka względów. Przed sezonem strajkowali piłkarze, musieliśmy na prędce sklecać skład. Odeszło kilku zawodników, głównie do Odry Wodzisław. Chcieliśmy znaleźć się w środku tabeli, ale tak krawiec kraje jak mu materii staje. Na plus zaskoczył Świt i nie jest przypadkiem, że znalazł się tak wysoko. Fatalnie wystartował Bełchatów. Górnik Łęczna grał w kratkę, a Hetman Zamość bardzo słabo. Z nami miał dużo szczęścia, bo oddał tylko dwa strzały.
Czesław Palik (Stal Stalowa Wola)
Przed sezonem zakładaliśmy, że nie będziemy grać \"pod kreską”. Naszym sukcesem byłoby zajęcia miejsca ósmego. W sumie jestem zadowolony, bo graliśmy dobrze, a czasami nawet bardzo dobrze. Może z wyjątkiem meczu z Polarem. Nie zawsze zaangażowanie zespołu znajdowało odzwierciedlało w wyniku, o czym może świadczyć przegrana z Piotrcovią. Za mało punktów wywalczyliśmy na boiskach rywali. Poniżej oczekiwań wypadli u mnie pomocnicy, a zbyt małą skutecznością \"popisywali się” napastnicy. Nie należy się spodziewać, że zimą w składzie Stali dojdzie do rewolucji. Będę pozyskiwał konkretnych zawodników na konkretne pozycje. Nie chcę wszystkiego układać od początku.
Libor Pala (Świt)
Zespoły w drugiej lidze prezentują zbliżony poziom. Oprócz nas wszystkie zespoły stosowały ustawienie 3-5-2, tylko my graliśmy 4-4-2 i jak sądzę dzięki temu osiągnęliśmy dobry wynik. W Świcie na wyróżnienie zasłużyli Pesković, Nakielski, Krzętowski i Ruta. Planuję zostawić obecnych zawodników. Maksymalnie odejdzie dwóch graczy, na których miejsce sprowadzę dwóch doświadczonych piłkarzy. Nie ma sensu robić rewolucji w składzie. Trzeba dać szansę tym, którzy wypracowali dotychczasowy sukces. Mam już kogoś na oku, ale póki co nie chcę o tym rozmawiać. Za największe rozczarowanie jesieni uważam postawę Górnika Łęczna, choć w swoich szeregach ma jednego z najlepszych piłkarzy w drugiej lidze - Pawła Bugałę.
Jerzy Kasalik (Aluminium Konin)
Znamy swoją wartość. Ostatnio graliśmy bardzo dobrze. Stać nas na wygrywanie z każdym, również z zespołami ze ścisłej czołówki. Nie mówiąc o liderze - Świcie Nowy Dwór Mazowiecki, który już zwyciężyliśmy. Niestety porażka w Polkowicach sprawiła, że możemy zapomnieć o dłuższych urlopach. Będziemy trenowali do 20 grudnia. Przed sezonem wymieniliśmy większość zawodników. W zimowym okresie przygotowawczym wymienimy pozostałych. Myślę o sześciu nowych ludziach. Ciągle brakuje nam środka pola. Musimy rozejrzeć się również za drugim bramkarzem, bo gdy kontuzjowany był Krzysztof Kozik robiło się różnie. Jeśli dokonamy niezbędnych zmian, wówczas będziemy mogli pomyśleć o barażach o pierwszą ligę.
Wojciech Borecki (Podbeskidzie Bielsko-Biała)
Startowaliśmy w nieznane. Było wiele niewiadomych, m.in. ze składem. W ostatniej chwili wyskoczył Ireneusz Jeleń i musiałem od nowa budować zespół. Mile zaskoczyłem się postawą swoich podopiecznych. Można powiedzieć, że zdali egzamin. Zdobyliśmy 22 punkty, ale po cichu liczyłem nawet na 24. Drużyny z 14, czy 16 punktami będą miały mizerne szanse na utrzymanie. Nie odstawaliśmy motorycznie od drużyn przeciwnych. Motoryka była naszą silną stroną. Agresywność i wydolność, pomagały w osiągnięciu dobrych rezultatów. Gra na naszym boisku w końcówce rundy odbywała się po kostki w błocie. To wymagało wielu sił. Dobrze radziliśmy sobie z innymi drugoligowcami, bo każdy mecz był na granicy podziału punktów. Mimo wszystko trochę martwi liczba straconych goli. Wyróżniającym i najrówniej grającym zawodnikiem był Bujok. Nie wiem jak planować okres przygotowawczy, bo nie jasna jest przyszłość klubu.
Piotr Wojdyga (Tłoki Gorzyce)
Zespół przejąłem na sze
Reklama













Komentarze