Reklama
PO II-LIGOWYM SEZONIE PIŁKARSKIM * Ciemniejsza strona Górnika czyli...
- 09.12.2002 10:42
d Oceniając Górnika Łęczna na podstawie statystycznego bilansu, można mówić, że nie było źle. Trzecie miejsce na półmetku rozgrywek, strata do wyprzedzającego duetu nie przeraża, a zachęca do wzmożonej pracy. Awans nadal jest w zasięgu ręki. Tyle że statystyka to jedno, a ocena zespołu pod wieloma kątami, w tym przez pryzmat perspektyw gry w wyższej klasie, to zupełnie inna bajka.
Postanowiliśmy spojrzeć na Górnika... krytycznym okiem, bo przecież w trakcie rozgrywek znacznie więcej było pochwał (za punkty i zwycięstwa). Do ideału i oczekiwań wiele brakowało więc – bez niepotrzebnych podtekstów – zdecydowaliśmy się ocenić drużynę z innej, „ciemniejszej strony”. Zgodnie zresztą z wieloma... życzeniami kibiców, którzy podobnie jak my martwią się, że awans do wymarzonej ekstraklasy może znów przejść koło nosa.
Nijako od Piotrkowa
Górnik jesienią grał nijako, od pierwszego meczu przegranego 1:3 z beniaminkiem w Piotrkowie. Przez całą rundę na dobrą sprawę nie wykrystalizowała się podstawowa jedenastka, trzon zespołu, nie ma też osobowości będących prawdziwymi liderami drużyny. Rzadkością było rozpoczęcie dwóch kolejnych meczów w takim samym zestawieniu, nie mówiąc już o ustawieniu. Nie wszystko da się wytłumaczyć kontuzjami czy absencjami za kartki. Po to jest szeroka kadra, żeby uzupełniać powstałe niespodziewane luki. Roszady w jedenastce nie wynikały też z zawrotnej walki między piłkarzami o miejsce w składzie. Na dobrą sprawę nie było pewniaków na określonych pozycjach.
Konflikt wydumany
Już w okresie przygotowawczym ze szkoleniowego obozu dochodziły informacje, jakoby Paweł Bugała – niekwestionowany od lat najwartościowszy zawodnik drużyny, nie może grać obok pozyskanego Grzegorza Skwary. Już wtedy byliśmy innego zdania, podtrzymując je do dziś. We wcześniejszych latach Górnik miał dwa bardzo dobre duety: Bugała – Jarosław Góra i Bugała – Donatas Vencevicius. Zwłaszcza w parze z Litwinem „Buła” spisywał się doskonale (Donatas również), a Górnik grał jak z nut. Już te dwa fakty utrzymują nas w przekonaniu, że ofensywną grę łęcznian w tym sezonie oprzeć trzeba było zdecydowanie na wspomnianym duecie, zamiast skazywać jednego z pomocników na ławkę rezerwowych. Bo jeśli nie mogą grać razem, to sprowadzanie Skwary do Łęcznej pozbawione było najmniejszego sensu! No bo po co? Żeby był dublerem Bugały, czy też żeby posadzić na ławkę rezerwowych Bugałę, który z łatwością zmieściłby się w składach połowy zespołów z I ligi?
Jeśli nie chcesz zguby – stopera kup luby!
Nasz kolejny wniosek (nie od dziś) – stoper potrzebny od zaraz. Po odejściu z Górnika Zbigniewa Kowalskiego, Górnik nie dochował się stopera dobrej drugoligowej klasy. Wojciech Jarzynka robi co może, ale z pewnością stoperem na miarę czołówki II ligi nie jest. Powinien być natomiast wartościowym forstoperem lub defensywnym pomocnikiem, i mieć przy tym pewne miejsce w składzie, bo na nie z pewnością zasłużył. Trener Paweł Kowalski widzi w Polsce tylko jednego stopera z prawdziwego zdarzenia – Jacka Zielińskiego. To żartobliwe przejaskrawienie, z którym też wypada się pospierać. Może trzeba... lepiej poszukać? Nie koniecznie w ekstraklasie, czy w II lidze. W kadrze Górnika nie widać żadnego stopera, za to defensywnych pomocników można by wynaleźć (lub przystosować do gry na tej pozycji) bez liku. Zakupy piłkarzy na te pozycje także mijały się z celem, mając pod ręką zawodników o identycznych predyspozycjach i możliwościach.
Sprawdzili się nieliczni
Przez rok w Górniku przewinęło się kilkunastu nowych zawodników. Popatrzmy na tych, którzy zostali. Tylko Marcin Boguś nie zawiódł. Trudno jednoznacznie ocenić postawę Artura Bożyka, bo grał za mało; wydaje się że jest to drugi trafiony zakup. Wspomniany Grzegorz Skwara grać w piłkę potrafi, ale dopóki jego współpraca z Bugałą będzie układać się tak jak dotychczas, nic z tego dobrego nie wyjdzie. Bartłomiej Wilk nie wniósł do zespołu nowej jakości. Praktycznie dublował pozycję Piotra Bronowickiego, co mógł robić (i czasem robił) Grzegorz Bronowicki, wspomniany Wojtek Jarzynka, a może i młody Grzegorz Pastusiak w poukładanym zespole powinien dawać sobie radę. Pozyskanie Adama Noconia to już zupełny niewypał. Jakub Smolak przymierzany na również „kulejącą” skrajną pomoc zagrał praktycznie raz, w dodatku w meczu ostatniej kolejki z liderem w Nowym Dworze.
Prawdziwa tragedia to atak. „Wiosenny” Dariusz Solnica został przekreślony po półrocznym pobycie w Łęcznej, choć widać było, że coraz lepiej aklimatyzuje się w zespole. Zrozumiałym byłoby zamienienie go na – dajmy na to – napastnika uznanej krajowej klasy. Tymczasem wymiana Solnicy na Andrija Griszczenkę przyniosła tylko zamieszanie w składzie i... pięć goli w siedemnastu meczach. Szykowany na drugiego asa napadu Piotr Bański, choć bardzo się starał nie strzelił nic; ale obiektywnie przyznajemy – grał dużo krócej niż „Grisza”. Zbawieniem okazał się powrót (chwilowy) Piotra Cetnarowicza, który zdobył cztery gole „z marszu”, wracając do Górnika z konieczności. Mniej „spektakularny” powrót do Łęcznej miał Jarosław Czarniecki. Obydwaj zresztą – „Cetnar” i „Czarny”, w towarzystwie Noconia – już pożegnali się z klubem, co tylko podważa zasadność ich miejsca w jesiennej kadrze. Bo powinna być to kadra ukształtowana, skrystalizowana, kadra która po niewielkich retuszach miała awansować do I ligi, a tam radzić sobie nie przy kolejnym wielkim zaciągu, a przy niewielkich (liczebnie) wzmocnieniach.
Mimo puszczenia 23 goli nie można mieć zastrzeżeń do bramkarza Marcina Mielcarza. To z kolei dowodzi, że gra defensywna była fatalna. Może więc lepszym wariantem byłoby zbudowanie silnej obrony, przy której pewniej czułby się swój Bartek Rachowski, a nie bramkarz wypożyczony na jeden sezon, który i tak nie uchronił (bo pewnie nie miał szans) Górnika od częstych egzekucji?
Mądrzy po fakcie? – niekoniecznie...
Mądrzyć się po fakcie nie jest trudno, ale... taka nasza rola. Jednak żeby nie było to mądrzenie się gołosłowne – oto nasza „koncepcja” na gorąco, która chyba przy dużo mniejszych nakładach finansowych i bez bałaganu w kadrze, powinna przynieść nie gorszy efekt.
Oto nasz oszczędnościowy skład, jaki zmontowalibyśmy latem, ze śladowymi zakupami: Rachowski – Bożyk, (nowy stoper – nazwisko i adres znane redakcji), Boguś – G. Bronowicki, P. Bronowicki, Skwara, Jarzynka – Szałachowski, Bugała – Solnica (zostawilibyśmy go szukając ewentualnie wzmocnienia ataku)
W odwodzie pozostają: Jaroszyński, Wójcik, Popławski, Pastusiak, Szymanek, ewentualnie Cetnarowicz, ale „tak albo nie” – od początku przygotowań do sezonu, a także kontuzjowany na razie Artur Wilk.
Nawet tak szczupła kadra pozwala na realizacje kilku wariantów taktycznych – choćby grę z jednym napastnikiem (skoro brak na rynku skutecznych piłkarzy na tą pozycję), która wcale nie musi być zachowawcza. Dowodem niech będzie jesienna (sprzed roku) taktyka zamojskiego Hetmana, z Jackiem Ziarkowskim na szpicy, „podpartym” Mariuszem Pliżgą i Marcinem Pudysiakiem.
Transfery z różnych powodów nieudane, nielogiczne bądź niepotrzebne: Nocoń, Czarniecki, Bartłomiej Wilk, Wojciech Korzan, Smolak, Bański, Jacek Iwanicki. W zamian za tych piłkarzy przydałby się jeden lub dwóch zakupionych do konkretnych zadań, na konkretne pozycje w jedenastce (na pewno stoper za wszelka cenę, napastnik lub wartościowy boczny pomocnik). I – naszym zdaniem – jeszcze... nic straconego, a bezpośredni awans do ekstraklasy wcale nie musi pozostać w sferze marzeń. A i klubowy budżet nie byłby zbytnio obciążony. Dziś polecamy naszą koncepcję i z niecierpliwością czekamy nie tylko na marcowy start rundy rewanżowej, ale i zimowe personalne wieści z łęczyńskiego drugoligowego (na razie) obozu.
Mariusz Giezek
Jesień Górnika
Mielcarz 17 (17) 90,0 3/0 -
Boguś 17 (16) 87,3 1/0 1
Griszczenko 16 (10) 84,8 3/0 5
Jarzynka 16 (14) 81,8 0/0 1
G. Bronowicki 15 (12) 84,7 4/1 3
Bugała 17 (10) 90,0 0/0 6
P. Bronowicki 16 (8) 72,8 4/0 -
Skwara 15 (8) 71,9 5/0 4
Bożyk 12 (9) 74,0 0/0 -
Jaroszyński 12 (8) 62,7 3/0 -
Wójcik 11 (5) 67,8 0/0 1
B. Wilk 11 (6) 66,3 2/1 -
Nocoń 7 (5) 78,7 3/0 -
Bański 11 (0) 48,9 2/0 -
Cetnarowicz 12 (2) 42,0 1/0 4
Czarniecki 7 (3) 70,2 2/0 -
Szłachowski 10 (0) 69,4 0/0 -
Popławski 3 (0) 37,0 0/0 -
Smolak 2 (1) 46,5 0/0 -
A. Wilk 1 (0) 80,0 0/0 -
Szymanek 3 (0) 25,6 0/0 1
Pastusiak 1 (0) 20,0 0/0 -
W poszczególnych kolumnach: nazwisko, liczba rozegranych spotkań (w pełnym wymiarze), średni czas gry w meczu, kartki – żółte/czerwone, bramki.
Reklama













Komentarze