Sensacja wisiała na włosku
Na początku trzeciej kwarty koszykarze lubelskiego Startu wygrywali z Anwilem Włocławek, czołowym zespołem ligi zawodowej, różnicą 11 pkt. W hali MOSiR zapachniało niespodzianką. Anwil ostatecznie wybrnął z opresji, ale „czerwono-czarnym” należą się duże brawa za ambitną walkę do końcowej syreny.
- 05.01.2003 22:20
Start rozpoczął spotkanie w bardzo dobrym stylu. Najpierw Brahima Konare efektownie zablokował rzut Krisa Langa, a chwilę później akcję za 4 pkt przeprowadził Michał Marciniak. Lublinianin, mimo faulu rywala, trafił zza linii 6,25 m i dodał jeszcze punkt z rzutu wolnego. Kolejne akcje gospodarzy także były udane. Po rzutach Jacka Olejniczaka, który ponownie rozegrał dobre spotkanie, Earla Browna, Przemysława Łuszczewskiego i Marciniaka Start wygrywał w 10 min 21:12. W kolejnej odsłonie Start prowadził już różnicą 10 pkt (33:23 w 19 min), chociaż wcześniej był moment, kiedy rywale zmniejszyli przewagę „czerwono-czarnych” do 2 pkt (21:19 w 12 min). Jednak do przerwy zespołem dyktującym warunki był agresywnie broniący Start. Lublinianie skutecznie przeszkadzali rywalom, którzy często, aczkolwiek niecelnie rzucali zza linii 6,25. W pierwszej połowie włocławianie trafili tylko dwukrotnie na 15 prób za 3 pkt. Gospodarze dominowali także pod bronioną tablicą, zbierając trzynaście piłek, goście tylko sześć.
Anwil znalazł się w poważnych opałach, dlatego szybko został zmuszony do ustawienia obrony strefowej, z którą Start nie mógł sobie poradzić podczas pierwszego meczu obydwu zespołów. Niestety, w minioną sobotę lublinianie ponownie mieli kłopoty ze sforsowaniem defensywy włocławian. W trzeciej kwarcie jedenastopunktowa przewaga gospodarzy (36:25 po „trójce” Marciniaka) zaczęła szybko topnieć. W 27 min Jeff Nordgard trafił za 3 pkt, doprowadzając do remisu 42:42. Po kolejnej „trójce” tego zawodnika Anwil po raz pierwszy objął prowadzenie. Na początku ostatniej odsłony goście wygrywali 56:44, ale Start jeszcze raz poderwał się do walki. Zza linii 6,25 m trafili Brown i Arkadiusz Pelczar, punkt z rzutu wolnego dodał Piotr Miś i na półtorej minuty przed zakończeniem spotkania na tablicy świetlnej widniał wynik 59:62. W decydującym fragmencie meczu wzięła górę rutyna gości. Narzekający na ból pleców Tomas Pacesas, zdobył 6 ważnych punktów (cztery z rzutów wolnych) i włocławianie z dużym trudem zapewnili sobie zwycięstwo.
Start: Olejniczak 13, Marciniak 12 (2 x 3), Brown 8 (2 x 3), Konare 6, Łuszczewski 6 oraz Kosior 6, Miś 5, Pelczar 5 (1 x 3), Sikora 1, Ostrowski 0.
Anwil: Pluta 13 (3 x 3), Nordgaard 11 (2 x 3), Lang 11, Pacesas 8, Krupalija 7 oraz Witka 12 (2 x 3), Andruska 4, Szczotka 2, Milicić 2.
Sędziowali: Tomasz Trawicki (Szczecin)
i Dariusz Kowalczyk (Wrocław).
Reklama













Komentarze