Po bardzo wyrównanym meczu MKS Pol-Skone Lublin zremisował 20:20 z Larvikiem HK w pierwszym spotkaniu tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń. Lublinianki były równorzędnym rywalem dla drużyny naszpikowanej medalistkami mistrzostw Europy. Niestety, kadra trenera Andrzeja Drużkowskiego uszczupliła się o kolejną zawodniczkę. Monika Marzec zerwała wiązadła boczne w lewym kolanie i czeka ją dłuższy rozbrat ze sportem.
Jarosław Klukowski
05.01.2003 22:14
Lublinianki rozpoczęły spotkanie od bramki Moniki Marzec po podaniu Izabeli Puchacz. Larvik odpowiedział trafieniem Tonje Larsen, ale kolejne dwie bramki były dziełem gospodyń – Natalii Martynienko i Wioletty Lubereckiej. Niestety, rywalki bardzo szybko zniwelowały straty i w 5 min był remis 3:3.
Oba zespoły doskonale prezentowały się w obronie, świetnie interweniowały bramkarki. Przez kolejne pięć minut kibice nie zobaczyli żadnego gola i dopiero Martynienko po indywidualnej akcji przerwała strzelecką niemoc. Chwilę później urazu doznała Marzec i musiała opuścić parkiet.
Kolejna bramka Martynienko dała Pol-Skone ponownie dwubramkowe prowadzenie (5:3). Rywalki nie pozostawały dłużne – trafienia Larsen i Moniki Meland wyrównały stan spotkania (12 min – 5:5). Po kwadransie gry lublinianki znowu wygrywały dwoma bramkami (7:5), ale po kolejnych 120 sekundach Larvik po raz kolejny zniwelował straty (7:7).
Dwuminutowa kara dla Beaty Aleksandrowicz pozwoliła Norweżkom po raz pierwszy wyjść na prowadzenie 9:7. Powrót do gry Marzec oraz pierwsze trafienia Puchacz i Majerek odwróciły losy rywalizacji. Tuż przed przerwą Pol-Skone wyrównało na 10:10 i stanęło przed szansą odzyskania prowadzenia. Martynienko zdecydowała się na rzut, co nie było najwłaściwszą decyzją, a rozgrywająca wspaniały mecz mistrzyni Europy Lene Rantala, nie miała większych problemów ze skuteczną interwencją. Po 30 minutach remis.
Początek drugiej odsłony toczył się według scenariusza „bramka za bramkę”. Jeszcze w 39 min był remis 14:14, choć lublinianki miały okres dwuminutowej przewagi. Kolejna kara dla Larviku skończyła się... dwubramkowym prowadzeniem Norweżek 16:14. W 41 min wciąż na prowadzeniu były rywalki (17:15). Za moment Małgorzata Majerek, przy jednej z nielicznych kontr Pol-Skone, trafiła w poprzeczkę i na kolejną bramkę trzeba było czekać aż do 49 min. „Przełamała się” właśnie Majerek.
Wcześniej po groźnie wyglądającym upadku po raz drugi tego dnia boisko opuściła Marzec. Tym razem definitywnie, a wstępna diagnoza jest niepomyślna. Reprezentacyjna kołowa zerwała wiązadła boczne w lewym kolanie, co oznacza operację i rozbrat z piłką ręczną nawet przez trzy miesiące. Napięcia nie wytrzymał trener Drużkowski, ukarany przez sędziów żółtą kartką.
Po bramce Joanny Wodniak w 50 min ponownie był remis (17:17) i mecz zaczął się od nowa. Majerek za chwilę odzyskała prowadzenie dla Pol-Skone, ale Larvik odpowiedział bramką z pierwszego w tym spotkaniu rzutu karnego. Magdę Chemicz pokonała Brigitte Saettem. Ta sama zawodniczka trafiła do lubelskiej bramki ponownie w 55 min. Puchacz zrewanżowała się indywidualną akcją, kiedy wyrwała przeciwniczkom piłkę.
Kiedy w 57 min Puchacz zdobyła następnego gola – z rzutu karnego – lublinianki złapały wiatr w żagle (20:19). Skuteczna obrona i w kolejnej akcji rzuca Ewa Damięcka. Niestety, skutecznie broni Rantala, a Larvik trafia za sprawą Inger Heieraas (20:20). Na 30 sekund przed końcową syreną na zaskakujący rzut zdecydowała się Luberecka, ale trafiła w słupek. Piłka znalazła się w posiadaniu rywalek, które miały szanse na przeprowadzenie ostatniej, skutecznej akcji. Na szczęście Natalia Martynienko przechwyciła piłkę, ale została szybko sfaulowana i na oddanie rzutu nie starczyło czasu.
SKŁADY I BRAMKI
Pol-Skone: Chemicz – Puchacz 6, Majerek 4, Marzec 1, Martynienko 4, Luberecka 2, Wodniak 3, Aleksandrowicz, Malczewska, Damięcka, Wolska.
Kary: 2 min.
Larvik: Rantala – Larsen 4, Duvholt Havnas 2, Mette Johansen 1, Saettem 4,
Nyberg 2, Meland 2, Sofie Heieraas 5.
Kary: 8 min.
Sędziowali: Zeljko Krajc i Vlado Zivolic
z Chorwacji.
Komentarze