Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

PO MECZU POL-SKONE - LARVIK

Wbrew pesymistycznym prognozom MKS Pol-Skone Lublin, choć znacznie słabszy kadrowo niż poprzednich latach, potwierdził swoją przynależność do europejskiej czołówki. Lublinianki zremisowały z półfinalistą poprzednich rozgrywek Ligi Mistrzyń, zespołem złożonym z gwiazd światowej piłki ręcznej, co trzeba uznać za sukces. Brak kontuzjowanej Liny Olsson Rosenberg nie może zmienić oceny. Sukces został jednak okupiony kontuzją Moniki Marzec, co bardzo ogranicza i tak wąskie pole manewru trenera Andrzeja Drużkowskiego, przed kolejnymi meczami. A najbliższy już w piątek w Wiedniu. Hypo jest liderem naszej grupy po zaskakującym zwycięstwie w Danii nad Ikastem. W stolicy Austrii lublinianki nie wystąpią w roli faworyta, podobnie jak nim nie były w sobotę. Bez Marzec, niezwykle pożytecznej w ataku i zwłaszcza obronie, o niespodziankę będzie bardzo trudno. Mecz z Larvikiem był pokazem doskonałej obrony i to z obu stron. Po medalistkach mistrzostw Europy tego właśnie oczekiwaliśmy, ale lublinianki wyraźnie zaskoczyły rywalki. Pol-Skone właśnie dzięki defensywie długo utrzymywało prowadzenie, a potem z powodzeniem odrabiało straty. O wyrównanym przebiegu spotkania niech świadczy ilość remisów i maksymalnie dwubramkowe prowadzenie jakie potrafiła wypracować każda ze stron. Lene Rantala pokazała, że bez klasowej bramkarki nie ma czego szukać w rywalizacji na najwyższym poziomie. Larvik miał w odwodzie równie dobrą Mimi Kopperud Slevingen, w Pol-Skone cała odpowiedzialność spoczywa na Magdzie Chemicz. Sobotnie spotkanie było również meczem błędów. Tych więcej popełniły lublinianki. Podobnie było z niecelnymi rzutami ze \"stuprocentowych” sytuacji. W okresach gry, kiedy gospodynie zdołały ograniczyć ilość błędów, natychmiast zyskiwały przewagę. Chociaż mistrzynie Polski, przynajmniej te z podstawowego składu, to doświadczone i ograne na międzynarodowej arenie zawodniczki, to momentami chyba zabrakło boiskowego cwaniactwa. Lravik przez bardzo długi czas wyłączył ze zdobywania bramek skrzydła Pol-Skone i koło. Lublinianki praktycznie nie grały z kontry, co z kolei okazało się atutem Norweżek. Mecz, pomimo kontuzji Marzec, nie był brutalny - sędziowie podyktowali tylko dwa rzuty karne. Niektórzy mogą czuć niedosyt po remisie. W końcówce meczu lublinianki miały okazję na uzyskanie dwubramkowego prowadzenia, a później przy remisie na zdobycie zwycięskiej bramki. Nie zapominajmy jednak, że na 30 sekund przed końcem meczu to Larvik był w posiadaniu piłki i to Norweżki mogły zadać decydujący cios. (jar)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama