Reklama
d Górnik Łęczna rozpoczął przygotowania do sezonu 2 stycznia. Następnego dnia rano zespół odleciał do Tunezji, na zaproszenie klubu występującego w tamtejszej II lidze - El Gouafel Sport de Gafsa. Pod okiem nowych trenerów Jacka Zielińskiego i Jacka Fiedenia \"zielono-czarni” będę trenowali w Afryce przez tydzień. W grupie 18 zawodników zabrakło Sebastiana Szałachowskiego, który otrzymał zaproszenie na testy do kijowskiego Arsenalu.
• Nie zaskoczyło cię zaproszenie na testy do Arsenalu Kijów? Rundy jesiennej nie możesz zaliczyć do udanych.
- Zgadzam się z tym, ale nie tylko ja grałem słabo. Cały zespół nie prezentował się dobrze. Na moją dyspozycję złożyło się kilka czynników. Latem nie miałem w ogóle przerwy, bo brałem udział w mistrzostwach Polski juniorów starszych. Poza tym, nie występowałem w ataku, w którym czuję się najlepiej, tylko na boku pomocy. Zaproszenie może rzeczywiście było troszkę zaskakujące, ale już wcześniej dowiadywałem się z gazet, o zainteresowaniu Ukraińców moją osobą.
• Nie miałeś ofert z innych klubów, poza kijowskim?
- O innych propozycjach nic nie słyszałem.
• Gra w Górniku już ci zbrzydła?
- Absolutnie nie. Z ukraińskim zespołem będę trenował do 10 stycznia. Jeśli się spodobam i dojdziemy do porozumienia, wówczas zostanę w Kijowie. Jeśli nie, wrócę do Łęcznej. Kontrakt z Górnikiem mam podpisany do końca czerwca.
• Arsenal dysponuje bardzo mocnym składem. O miejsce byłoby niezwykle trudno.
- Cóż mogę powiedzieć... Gdyby już doszło do zawarcia umowy, z pewnością bardzo bym się starał, aby wychodzić na boisko.
• Czy testami w kijowskim zespole, w razie niepowodzenia, nie ryzykujesz zbyt wiele? Górnik obecnie przebywa na zgrupowaniu w Tunezji, zespół poznaje się nowymi szkoleniowcami. Ty w tym samym czasie terminujesz w Arsenale...
- Nie sądzę. Arsenal dokładnie w tym samym terminie co Górnik, będzie przebywał na obozie w Turcji. Przez tydzień nie będę siedział założonymi rękami, ale również trenował. Tak więc z moją formą nie powinno być wcale źle.
Rozmawiał Artur Ogórek
Reklama













Komentarze