Sensacyjny lider w bokserskiej ekstraklasie Wach PKB Poznań doznał w niedzielę w Łęcznej dotkliwej porażki. Poznaniacy, którzy w tych rozgrywkach wygrali na własnym ringu dwukrotnie po 18:2, do Łęcznej przyjechali pewni zwycięstwa, jednak przeliczyli się – Gwarek wygrał 14:6.
Andrzej Frączkowski
02.03.2003 21:47
Mecz wywołał w Łęcznej zrozumiałe zainteresowanie i na trybunach po raz pierwszy zasiadł komplet widzów. Zaczęło się niezwykle pomyślnie. Bracia Zajączkowscy – Tomek i Daniel – odnieśli przekonujące zwycięstwa po bardzo dobrych pojedynkach i Gwarek objął prowadzenie 4:0. Jak się później okazało były to najładniejsze walki meczu. Szczególne słowa pochwały należą się Tomkowi, który w potyczce z niezwykle agresywnym młodzieżowym mistrzem Polski Adrianem Frąckiewiczem boksował bardzo poprawnie. Rywal Daniela także do ułomków nie należy, bowiem na listach najlepszych pięściarzy ubiegłego sezonu sklasyfikowany jest na wysokiej szóstej pozycji. W pozostałych walkach – z małymi wyjątkami – oglądaliśmy boks niezwykle zacięty ale nie stojący na najwyższym poziomie.
Mimo pewnych zwycięstw nie błyszczeli formą nasi najlepsi. Aleksander Nycz, mimo trudnego rywala jakim był z pewnością kadrowicz Mariusz Koperski, po walce przyznał, że jest zaskoczony swoją formą i nie może zrozumieć kiedy i gdzie ją stracił. Podobnie jak po Nyczu na bardziej błyskotliwe zwycięstwa liczyliśmy w pojedynkach Roberta Gniota i Łukasza Zygmunta. Gniot – mimo że swą walkę wygrał wyraźnie – to z mało znanym Krzysztofem Sadłoniem musiał się srogo namęczyć. Podobnie było z Łukaszem Zygmuntem. Łukasz nie doczekał się potyczki z Markiem Tomalą, z którym łączą go rodzinne więzy. Miała to być walka o miano najlepszego krajowego pięściarza młodego pokolenia w wadze ciężkiej. Tomala do Łęcznej nie przyjechał. Boksujący w jego miejsce mało znany Jerzy Mielnik walczył dzielnie do ostatniego gongu.
Pojedynek Przemysława Sobczaka z kadrowiczem i reprezentantem kraju Piotrem Olejniczakiem (drugi na listach) należała także do jednych z lepszych, a to dzięki... dawno nie oglądanej dobrej dyspozycji pięściarza Gwarka. Z kolei Patryk Frąckowiak dał z siebie wszystko i z wymagającym rywalem jakim był trzeci na listach w półciężkiej Sławomir Mordoń walki nie przegrał; niestety – tylko w ringu, bo sędziowie byli innego zdania i minimalne zwycięstwo (18:17) przyznali poznaniakowi. Mistrz Aleksiej Mazykin nie ma szczęścia do zaprezentowania w Łęcznej swych niewątpliwie wysokich umiejętności. Tym razem wyższy i szybszy od niego Marcin Karpiński uciekał przez cztery rundy. Tak naprawdę Mazykin złapał go dopiero w ostatniej sekundzie walki i od nokautu poznańskiego pięściarza uratował gong.
Marek Kucharski i debiutujący w Gwarku Paweł Spryszyński (były pięściarz Astrii i Zawiszy Bydgoszcz) nie mieli wiele do powiedzenia w swych walkach. Kucharski miał za rywala bardziej doświadczonego Roberta Grzelakowskiego (7 w koguciej), a Spryszyński w żaden sposób nie mógł sobie poradzić z Mariuszem Chudeckim (drugi w lekkopółśredniej).
od muszej do superciężkiej (na pierwszym miejscu gospodarze):
Tomasz Zajączkowski – Adrian Frąckiewicz 27:24 • Daniel Zajączkowski – Krzysztof Rogowski 27:19 • Marek Kucharski – Robert Grzelakowski 5:18 • Aleksander Nycz – Mariusz Koperski 9:6 • Paweł Spryszyński – Krzysztof Chudecki 5:25 • Przemysław Sobczak – Piotr Olejniczak 15:6 • Robert Gniot – Krzysztof Sadłoń 25:12 • Patryk Frąckowiak – Sławomir Mordoń 17:18 • Łukasz Zygmunt – Jerzy Mielnik 18:12 • Oleksij Mazykin – Marcin Karpiński 21:2.
Komentarze