Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

PIŁKARSKA II LIGA * Trener Jacek Zieliński wrócił do Bełchatowa po remis

d Podziałem punktów zakończył się mecz Bełchatowa z Górnikiem. W inauguracyjnym spotkaniu jedynego gola dla gości strzelił debiutujący w łęczyńskich barwach Ireneusz Kościelniak. Remis 1:1 trener Jacek Zieliński przyjął z zadowoleniem. Szkoleniowiec Górnika jeszcze jesienią pracował w Bełchatowie. GKS Bełchatów - Górnik Łęczna 1:1 (0:0) BRAMKI 1:0 - Chmiest (52), 1:1 - Kościelniak (64) SKŁADY Bełchatów: Ptak - Berliński, Froehlich, Hinc, Augustyniak - Pawlusiński, Garguła (70 Berensztajn), Szarpak, Jelonkowski (46 Kolendowicz) - Chmiest, Kukulski (58 Patalan). Górnik: Mielcarz - Kościelniak, Jarzynka, Bożyk, Boguś - Pastuszka (57 Bugała), B. Wilk, Copik, G. Bronowicki - Skwara (85 Bański) - Griszczenko (74 Iwanicki). KARTKI Żółte: Pawlusiński (B) - Kościelniak, Boguś, Mielcarz, Bański (G). Sędziował: Wiesław Piotrowicz z Wrocławia. Widzów: 2000. Od pierwszych chwil na bełchatowskim boisku rozpoczęła się zażarta walka. Początek spotkania należał do Górnika, który częściej utrzymywał się przy piłce. Mimo to pierwszą szansę na prowadzenie stworzyli gospodarze. W 17 min Piotr Szarpak zagrał prostopadle do Janusza Jelonkowskiego, który zbyt długo zwlekał z decyzją. Później po dośrodkowaniu Dariusza Pawlusińskiego Marcin Chmiest główkował w samo okienko, ale świetnie spisał się Maciej Mielcarz, wybijając piłkę na rzut rożny. Po wrzutce z kornera i strzale Krzysztofa Kukulskiego piłkę z linii bramkowej wybili obrońcy. Z \"szesnastki” silnie uderzał jeszcze Pawlusiński, ale przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Najlepszą okazję zespołu Jacka Zielińskiego miał w 29 min Andrij Griszczenko, lecz Aleksander Ptak stał na posterunku. Początek drugiej części należał do miejscowych, którzy w 52 min wreszcie otworzyli wynik; podanie Szarpaka wykorzystał Chmiest. Napastnik Bełchatowa mógł przesądzić losy meczu w 60 min. Jednak po indywidualnej akcji nie dostrzegł lepiej ustawionego Łukasza Garguły. Górnik przenosił się pod bramkę rywali sporadycznie, w liniach ofensywnych nie mając zbyt wielu atutów. Udanie wypadł Grzegorz Skwara, ale osamotniony i mało widoczny był Griszczenko. Mimo to udało się wyrównać. Źle wybitą piłkę przez Roberta Kolendowicza przejął Ireneusz Kościelniak - przed kilkoma sezonami piłkarz Bełchatowa - po czym wbiegł w pole karne i pokonał Ptaka. Podopieczni Mariusza Kurasa natychmiast ruszyli do przodu z dużym animuszem. Na szczęście w 78 min po centrze Pawlusińskiego Dariusz Patalan spudłował z kilku metrów. Na zakończenie groźny kontratak wyprowadzili \"górnicy”, ale Grzegorz Bronowicki nie trafił w światło bramki. (ogor) Trenerskim okiem Jacek Zieliński (Górnik) - Wywieźć punkt to duża sztuka, szczególnie gdy graliśmy przeciętnie. Nasza siła ognia była znikoma. W defensywie graliśmy jako tako, choć zdarzały się błędy. Ten punkt trzeba docenić, bo jest bardzo ważny. To nie jest duża zdobycz, ale Bełchatów ma do nas ciągle sześć punktów straty. Widać po naszym zespole brak treningów na takim boisku, jakie zastaliśmy tu dzisiaj. Ostatni tydzień trenowaliśmy w hali. To się odbiło na poczynaniach drużyny i stąd zdarzały się błędy. Zagraliśmy jednak z dużym zaangażowaniem i ambitnie. Trzeba się cieszyć z tego punktu. • Dlaczego słabiej Górnik zagrał w ofensywie? - Nie mieliśmy czym straszyć wobec słabszej dyspozycji Macieja Pastuszki, Grzegorza Bronowickiego i Andrija Griszczenki, który w ataku był trochę osamotniony. Dobrze zaprezentował się Grzegorz Skwara. Udaną zmianą było wprowadzenie Pawła Bugały. Korzystnie prezentowaliśmy się w sparingach, ale liga to inne wymagania. • Lepiej wypadła defensywa, ale nie ustrzegła się wpadki. - Gola straciliśmy po stałym fragmencie gry. Być może nie najlepiej w tej sytuacji spisali się Maciej Mielcarz i Tomasz Copik. Jednak nasz bramkarz był chyba faulowany. Ważne, że potrafiliśmy się podnieść i odrobić stratę. • Który z nowych piłkarzy wypadł najkorzystniej? - Strzelce gola Irek Kościelniak, ale nie tylko z tego powodu. Mariusz Kuras (Bełchatów) Żal dwóch zmarnowanych sytuacji w pierwszej połowie Janusza Jelonkowskiego i Marcina Chmiesta. Miało być inaczej. Nie jestem zadowolony z remisu, bo to oprócz wywalczenia jednego, oznacza również stratę dwóch punktów. Martwi mnie, że do rywali tracimy wciąż aż sześć punktów. Tak to jest, gdy się za bardzo chce, to czasem nie wychodzi. Wszystko przed nami. Pozostało jeszcze bardzo dużo spotkań, żeby odrobić tę stratę. Rachowski wraca do bramki Cztery żółte kartki zobaczyli piłkarze Górnika w Bełchatowie. Wśród nich znaleźli się Piotr Bański i Maciej Mielcarz. Dla obu były to już czwarte kartoniki w tym sezonie i w następnej kolejce czeka ich przymusowy odpoczynek. W sobotę do Łęcznej przyjadą pogromcy \"Dream Teamu” z Piotrkowa - gdynianie z Arki. Między słupkami stanie Bartosz Rachowski, który po raz ostatni w rywalizacji ligowej bronił w maju zeszłego roku, w barażu z KSZO Ostrowiec. W tych rozgrywkach nie miał jeszcze przyjemności. - Z tremą nie przesadzajmy, nie jestem przecież nowicjuszem. Na razie nie towarzyszą mi większe emocje. Do meczu pozostało jeszcze kilka dni - stwierdził Bartek.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama