Po raz ostatni Hetman wygrał w II lidze z Piotrcovią. Było to jesienią zeszłego roku. W rundzie rewanżowej zamościanie ponieśli już pięć porażek; w pięciu meczach. Tym razem lepszy okazał się Stomil, który po zwycięstwie 1:0 zepchnął zespół Aleksandra Papiewskiego na dno tabeli.
Piłkarze Hetmana \"pluli sobie w brodę” po meczu z Podbeskidziem, bo byli zespołem lepszym i zeszli z boiska pokonani. Scenariusz powtórzył się w Olsztynie. Przed przerwą goście stworzyli kilka sytuacji, po których powinni prowadzić, i to wyraźnie. Szczęście było jednak po stronie Stomilu. Po strzale Łukasza Pachelskiego piłka odbiła się od poprzeczki. Podobnie po potężnym uderzeniu Pawła Gamli z dystansu. Bardzo dobrze między słupkami miejscowej bramki zachowywał się również Radosław Cierzniak. Przy strzale Pachelskiego z 5 m popisał się wspaniałą interwencją, a po chwili ubiegł czającego się do dobitki Nemanję Babovicia. \"Bobik” powinien wreszcie zdobyć gola. Jednak zbyt długo składał się do \"główki” i udanie spisujący na przedpolu Cierzniak zdołał przeciąć dośrodkowanie. Po kolejnej \"główce” Davora Tasicia powinien wreszcie skapitulować. Piłka zmierzała do siatki, ale w ostatniej chwili z linii bramkowej zdołał wybić ją Marcin Kubsik. Zamościanie protestowali w tej sytuacji, twierdząc, że Serb był faulowany.
Znacznie więcej pretensji do sędziego mieli piłkarze Stomilu. Wiele kontrowersji wzbudziła sytuacja z 57 min. Po podaniu głową Macieja Wojtasia piłkę przejął rozpędzony Adam Cieśliński i przy próbie mijania Macieja Zająca został sfaulowany. Kiedy wszyscy spodziewali się rzutu karnego Marek Olech z Gorzowa Wielkopolskiego pokazał olsztyńskiemu napastnikowi żółtą kartkę.
Spotkanie zostało rozstrzygnięte w 79 min. Leszek Zawadzki zdecydował się na strzał z 25 m, po którym piłka z wielką szybkością wpadła w okienko bramki Hetmana. Gospodarze złapali wiatr w żagle. W końcówce stworzyli jeszcze dwie dogodne okazje. Jednak w obu przypadkach kunsztem błysnął Zając. Najpierw obronił uderzenie Cieślińskiego, a później z najwyższym trudem zatrzymał piłkę zmierzającą w krótki róg, po kopnięciu Piotr Łotysza.
(ogor)
BRAMKA
1:0 - Zawadzki (79)
SKŁADY
Stomil: Cierzniak - Klepczarek, Kaczmarek (46 Święcki), Kubisk - Kalkowski, Trzeciakiewicz, Zawadzki, Rudolf (59 Łotysz), Wojtaś - Gadziała (68 Głowacki), Cieśliński.
Hetman: Zając - Kowalski, Kocis, Sobczyk - Pliżga, Smoliński, Tasić, Gamla, Kapłon (66 Paulewicz) - Głąbicki (46 Babović, 85 Lipiec), Pachelski.
Żółte: Rudolf, Cieśliński (S) - Smoliński, Sobczyk (H). Sędziował: Marek Olech (Gorzów Wielkopolski). Widzów: 1000.
W ocenie trenerów
Aleksander Papiewski (Hetman)
Był to emocjonujący mecz, z błędami z jednej i drugiej strony. W moim odczucie przegraliśmy trochę niezasłużenie, bo jednak stworzyliśmy sporo sytuacji. Ale wygrywa ten, kto trafi do siatki. Takie jest życie.
Piotr Tyszkiewicz (Stomil)
Z walki z Hetmanem wyszliśmy zwycięsko. Piłkarze pokazali wielkie morale, bo w naszej sytuacji nie jest wcale łatwo wyjść na boisko zostawiając w szatni wszystkie problemy. Jeśli chodzi o sytuacji z 57 minuty, to my trenerzy nie powinniśmy o tym mówić. To media powinny wykazywać się cywilną odwagą i pisać o takich sprawach.
Komentarze