Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Tanie auto chętnie sprowadzę

1000 euro (ok. 4,6 tys. zł) – tyle pieniędzy wystarczy, aby na giełdzie samochodowej w Holandii kupić dziesięcioletniego opla astrę w przyzwoitym stanie. Za 2–2,5 tys. euro (9,2–11,5 tys. zł) można już przebierać i wybierać. Efekt? Lublinianie jadą na Zachód po tanie używane samochody.
– Czy się opłaca? No jasne że tak – mówi Krzysztof Woźniak z Bełżyc, który wczoraj załatwiał ostatnie formalności w Urzędzie Celnym w Lublinie. – Mój znajomy w Hamburgu prowadzi autohaus. Kupiłem żonie mazdę 323 z 1993 roku. Idealny stan, dobrze wyposażona. Wszystkie koszty związane ze sprowadzeniem, ocle-niem oraz zarejestrowaniem samochodu wyniosą mnie niespełna 9 tys. zł. To jest 2–3 tysiące taniej niż na giełdzie w Lublinie. Nie był to pierwszy wyjazd Krzysztofa Woźniaka po samochód. Wcześniej sprowadził forda fiestę, na którym zarobił 3 tys. zł. Za 100 euro organizowane są wycieczki handlowe na berliński autobazar. – Organizatorzy na miejscu pomagają w załatwieniu wszystkich formalności – mówi Krzysztof Zabielski z Lublina, który za 350 euro sprowadził forda mondeo z 1993 roku. – Jednak rynek blisko granicy, we wschodnich landach jest dokładnie spenetrowany przez Rosjan, Bułgarów, Litwinów. – Moim zdaniem lepiej jest korzystać z Internetu. Można bezpośrednio dogadać się ze Niemcem czy Holendrem, bez pośredników. Jest taniej, a w Internecie można znaleźć dużo ofert. Nie tylko Niemcy są celem handlowych wycieczek lublinian. Pan Paweł pojechał po auto do Holandii (1350 km). Upatrzył sobie 9-letniego volkswagena golfa III 1,9 kombi (diesel). Po krótkim targowaniu zapłacił 2,3 tys. euro (ok. 10,6 tys. zł). Dogadał się jednak ze sprzedającym, aby na umowie kupna–sprzedaży wpisał 1 tys. euro. Formalności związane z zakupem (próbne tablice i ubezpieczenie) kosztowały go na miejscu 124 euro (570 zł). Po powrocie do kraju, w urzędzie celnym, zapłacił podatek akcyzowy (65 proc. wartości samochodu) w wysokości 650 euro – 2,9 tys. zł. W sumie auto kosztowało go ok. 14 tys. zł. – Gdybym chciał w kraju kupić taki sam samochód, zapłaciłbym przynajmniej 4 tys. zł więcej – ocenia pan Paweł, z którym nasz reporter rozmawiał w miniony tygodniu na giełdzie „Veemarkt” w holenderskim Utrechcie. – Przyjechałem tu ponownie. Tym razem chcę sprowadzić auto, aby je z zyskiem sprzedać w Polsce. Koszt zakupu – 10 000 złotych Cło 65 proc. – 6500 złotych Badanie techniczne w Polsce – 90 złotych Rejestracja (tablice, dowód) – 160 zł Wydanie karty pojazdu – 500 zł Razem – 17 250 zł Zysk – 2–4 tysiące złotych Przykładowe ceny aut na giełdzie „Veemarkt” pod Utrechtem: alfa romeo 155 1,7i (1997 r.) – 2700 euro (12,4 tys. zł), ford escort 1,3 i (1992) – 550 euro (2,5 tys. zł), renault laguna 1,6i (1998) – 3900 euro (17,9 tys. zł), opel vectra 2,0 TDI (1999 r.) – 4950 euro (22,7 tys. zł). Od 1 maja do wczoraj urzędy celne w naszym województwie przyjęły 4011 deklaracji na importowane samochody, w tym w Białej Podlaskiej 947, w Lublinie – 1847 i w Zamościu 1082.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama