Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Legendarnym jeepem na rocznicę D-Day

Co roku, na początku czerwca, ruszają do Normandii karawany zabytkowych pojazdów wojskowych. Jednak jeepów z Polski zawsze było niewiele. Chcieliśmy to zmienić.
O wyjeździe na obchody 60 rocznicy D-Day, jak nazywany bywa 6 czerwca 1944 r., dzień lądowania aliantów w Europie, marzyliśmy od wielu lat. My - to grupa przyjaciół, dla których historia jest pasją, a radość posiadania legendarnych jeepów willys MB, pojazdów, które towarzyszyły żołnierzom na wszystkich frontach II wojny światowej, jest jedną z głównych treści naszego życia. Firma DaimlerChrysler Automotive Polska oraz działy marketingu firm Chrysler i Jeep uznały, że polskie zabytkowe jeepy muszą się znaleźć 6 czerwca tego roku w Normandii. I pomogły, by było to możliwe. A więc jedziemy. Sześć zabytkowych willysów MB i ich właściciele, sami fachowi kierowcy, oraz jeden harley WL 42. Wszyscy w wojskowych mundurach i wyposażeniu. Normandia powitała nas nie tylko znakomitą pogodą, ale również doskonałym przygotowaniem do uroczystości. To było naprawdę wielkie święto dla całego regionu. Polskie flagi są widoczne wśród francuskich, angielskich, amerykańskich i kanadyjskich. Po dojechaniu na miejsce pierwszy obóz rozbijamy w Ranville, tuż przy słynnym moście Pegasus na kanale Orne. Przed sześćdziesięcioma laty został on opanowany przez Brytyjczyków, którzy tuż przed inwazją wylądowali szybowcami Horsa w jego sąsiedztwie i po krótkiej walce brawurowo opanowali przeprawę. Dzisiaj jest tu muzeum, poświecone głównie akcji z 6 czerwca 1944 r. i brytyjskim spadochroniarzom. Oznaczamy nasz obóz polską flagą na maszcie i banerami z logo Jeep. Jedziemy na zachód, wzdłuż całej Normandii, do plaży Utah i rejonu lądowania wojsk alianckich ze 101 i 82 dywizji. Starannie odrestaurowane jeepy noszą oznaczenia polskich dywizji walczących w czasie wojny na Zachodzie. Większość ma emblematy 1 Dywizji Pancernej dowodzonej przez gen. Stanisława Maczka, która rozpoczęła swój szlak bojowy właśnie w Normandii, a wsławiła się podczas bitwy pod Falaise-Chambois. W wielkich uroczystościach rocznicy D-Day uczestniczą przywódcy wszystkich państw Europy, w tym po raz pierwszy kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. I my - sześć jeepów willys MB oraz jeden harley WL 42 z Polski. W każdym samochodzie 4-5 w pełni umundurowanych i wyposażonych \"żołnierzy”. Jedziemy na polski cmentarz w Urville-Langannerie. Po drodze mijamy miejscowości wyzwolone przez polskich żołnierzy z 1 Dywizji Pancernej. Polska kolumna wzbudza zainteresowanie: często słyszymy głośne \"Vive la Pologne”. Wszędzie z radością zauważamy polskie flagi powiewające wśród flag państw pozostałych aliantów. Na cmentarzu są prezydent Aleksander Kwaśniewski z małżonką, premier Francji, polski minister obrony, kombatanci i zaproszeni goście. Składamy wieniec w hołdzie pochowanym tu polskim żołnierzom. Za polską delegacją udajemy się do pobliskiego Potigny, gdzie Aleksander Kwaśniewski i mer tej miejscowości odsłaniają pomnik poświecony polskim wyzwolicielom. Następnego dni uczestniczymy w wielkim zlocie jeepów. Wszystkie samochody tej marki zbierają się na łące w pobliżu mostu Pegasus. Jeszcze nigdy nie widziałem tylu willysów w jednym miejscu. Do pamiątkowego zdjęcia ustawiły się 174 jeepy (w tym sześć naszych), ale w całej Normandii na pewno było ich o wiele więcej. Gdy większość polityków już wyjechała, ponownie ruszamy całą kolumną wzdłuż plaż. Wjeżdżamy w sektory lądowania: Gold, Juno, Sword. Bazę zakładamy przy plaży Omaha. Jeepami jedziemy do muzeum Omaha, zwiedzamy Point du Hoc, miejsce krwawego szturmu amerykańskich rangersów (zwiadowców) na hitlerowskie okopy i kolejne muzeum lądowania na \"Krwawej Omaha”. Mieszkamy w pobliżu amerykańskiego cmentarza w Colleville-sur-Mer, miejsca spoczynku prawie 10 tysięcy Amerykanów poległych w Normandii. Cmentarz jest położony tuż przy plaży Omaha. Trudno opisać wrażenie, jakie robią widoczne po horyzont rzędy białych krzyży z wyrytymi nazwiskami. Wśród nich jest wiele polskich. Tu najbardziej widać, jak wielka była cena wolności. Po południu jedziemy znowu do brytyjskiego sektora lądowania. To tu, w Arromanches, zbudowano port z elementów betonowych przyholowanych z Anglii. Dzięki szybkiej budowie zaopatrzenie dla walczących oddziałów docierało bez przeszkód. Podczas odpływu morza pozostałości portu są doskonale jeszcze widoczne... To miejsce ma dla nas szczególne znaczenie: tędy do Europy wjechały również czołgi polskiej 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka. Do kraju wracamy przez Belgię i środkowe Niemcy. Cała wyprawa zakończyła się sukcesem. Wszystko przebiegało sprawnie i bez awarii pojazdów. Odwiedziliśmy wszystkie zaplanowane miejsca.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama