Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Powrócili do świata dźwięków

Urządzenie kosztuje tyle co bardzo dobry samochód. Ale pieniądze warto było wydać. Mężczyzna ze Świdnika i dziewczyna z Rzeszowa, którym wszczepiono wczoraj elektroniczne implanty, będą słyszeć.
30-letni pacjent ze Świdnika od dziecka cierpi na postępującą głuchotę. Na prawe ucho w ogóle nie słyszał. Na lewe - ledwo, ledwo. 16-letnia dziewczyna z Rzeszowa ogłuchła kilka lat temu. - Dla obydwojga był to ostatni dzwonek na wszczepienie implantów - mówił wczoraj prof. Wiesław Gołąbek, kierujący Kliniką Otolaryngologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. - To taka elektroniczna proteza słuchu zapewniająca osobom głuchym lub głęboko niedosłyszącym odbiór dźwięków. Osobom ze średnim ubytkiem słuchu wystarczy aparat słuchowy. Taki kosztuje 1-3 tys. zł. Implant jest znacznie droższy - trzeba na niego wydać 60-70 tys. zł. Urządzenie składa się z części zakładanej za ucho, czyli procesora mowy z niewielkim mikrofonem zbierającego dźwięki. I wewnętrznej, czyli implantu, który przetwarza dźwięki i pobudza nerwy słuchowe w ślimaku. Impulsy wędrują do mózgu, który odbiera informację, powodując, że człowiek słyszy. Sam zabieg wszczepienia trwa 2-3 godziny. Wymaga olbrzymiej precyzji i sprawności. Dopiero miesiąc po operacji reguluje się w urządzeniu głośność słyszenia. I dopiero wtedy zaczyna się długa rehabilitacja, ćwiczenia z logopedą i nauka mówienia. Lubelska klinika do wczorajszych operacji szykowała się od miesięcy. Zgromadziła niezbędny sprzęt, w tym mikroskop operacyjny za kilkaset tysięcy i specjalistyczne wiertarki za 100 tys. zł. Ma też fachową kadrę, która szkoliła się w kraju i za granicą. Do pełni szczęścia brakuje jednak pieniędzy. Wczorajsze zabiegi sfinansował Narodowy Fundusz Zdrowia. Pieniędzy wystarczy może jeszcze na jeden taki zabieg w tym roku. I na tym koniec. No chyba że ktoś za własne pieniądze kupi implant, a wtedy NFZ pokryje koszty operacji i rehabilitacji. - Centrala dała pieniądze z rezerwy. Ale, niestety, nie dała nam, bo my do tej pory takich operacji nie robiliśmy - mówi Tomasz Kwiatkowski, zastępca dyr. ds. medycznych NFZ w Lublinie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama