Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ekologiczna poprawność świń

Do jednej kieszeni dają, z drugiej zabierają – narzekają producenci rolni na unijne dotacje. Bo utrzymanie się na rynku wymaga dostosowania do norm wspólnoty. Hodowcy trzody chlewnej muszą zainwestować spore pieniądze, by sprostać wymogom ochrony środowiska.
Ekolodzy od lat alarmują, że gnojowica wcale nie jest bezpiecznym, naturalnym nawozem. I od lat walczą, by wielkie fermy mięsne przestrzegały norm ochrony środowiska. Stwierdzono bowiem, że zbyt duże stężenie w glebie i powietrzu pochodzącego z gnojowicy azotu, jest groźne dla roślin, zwierząt i ludzi. – W Stanach Zjednoczonych były przypadki masowych zatruć z tego powodu – przestrzega Marek Kryda, szef Ogólnopolskiej Koalicji Zielonych. Dotychczasowe polskie przepisy wymagały od przedsiębiorstw, by nie przekraczały dopuszczalnych norm zanieczyszczeń. Nowe regulacje zobowiązują do przeprowadzenia znacznie dokładniejszych analiz, a firmy uznane za uciążliwe dla środowiska muszą uzyskać tzw. pozwolenia zintegrowane. W przypadku hodowców trzody chlewnej za takie uciążliwe uznawane są fermy, liczące 2 tys. stanowisk. Takich dużych ferm jest w naszym regionie dziesięć. Wszystkie dopiero teraz starają się o „pozwolenia zintegrowane”, co wiąże się z dużymi wydatkami. A czas nagli, producentom zostało już kilka miesięcy do załatwienia tych formalności. Ale nie tylko molochy muszą zainwestować w raporty oddziaływania na środowisko. Ok. 300 producentów prowadzących mniejsze, bo średniej wielkości, hodowle też będzie musiało mieć takie dokumenty. Za ich przygotowanie muszą zapłacić 5–20 tys. zł. – Jeśli rolnicy chcą starać się o unijne wsparcie, będą musieli zainwestować w przygotowanie raportów – mówi Stanisława Łaszkiewicz, przewodnicząca lubelskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej. – Wprawdzie unia bardziej wspiera produkcję mleka niż mięsa, ale każda pomoc w unowocześnieniu gospodarstwa warta jest zachodu. Od momentu wejścia Polski do UE utrzymuje się koniunktura na rynku mięsnym. Dzięki zagranicznym importerom nie ma żadnych problemów ze zbytem, zarówno prosiąt (po 350 zł za parę), jak i żywca (ok. 4 zł za kilogram). Według specjalistów, są to całkiem niezłe ceny i produkcja trzody powinna być coraz bardziej opłacalna. Producenci muszą jednak stosować się norm unijnych i coraz wyższych oczekiwań konsumentów. Wymóg posiadania pozwolenia zintegrowanego jest efektem dostosowania polskiego prawa do wymogów Dyrektywy Rady Unii Europejskiej w sprawie Zintegrowanego Zapobiegania i Ograniczenia Zanieczyszczeń, zwanej popularnie Dyrektywą IPPC (Integrated Pollution Prevention and Control). Pozwolenie określa wielkości wprowadzanych do powietrza gazów i pyłów, ścieków do wód lub do ziemi. Ilości i rodzaje mogących powstawać odpadów, wielkość emitowanego hałasu i pola elektromagnetycznego. Ponadto określa bardzo rygorystycznie warunki, jakim powinny odpowiadać odprowadzane ścieki, a także warunki poboru wód. Brak pozwolenia – oznacza brak możliwości prowadzenia działalności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama