Reklama
Matura bez gadżetów
Monika Sadowska zabobonna nie jest, ale na maturę chciała zabrać swoją pluszową maskotkę. Chciała, bo już nie może. Centralna Komisja Egzaminacyjna zabroniła przynoszenia maskotek na maturę.
- 25.02.2005 22:00
- Nie wiem, komu to przeszkadzało - dziwi się Monika.
Zdziwienia nie kryje również Ania Owałka z I LO w Świdniku. - Jest mi przykro. Mam swojego Kaczorka, którego chciałam wziąć na egzamin. Żeby od czasu do czasu na niego spojrzeć i się wyluzować.
- Szkoda misia - dodaje jej koleżanka, Ela Kasprzak. - To był taki zwyczaj, a maskotki wspierały nas na duchu. I nikt z nas nie myślał, żeby misia faszerować ściągawkami.
A to jest właśnie główny powód zakazu. - Bo skąd te wszystkie podejrzenia o wnoszenie ściągawek i oglądanie misia przez 15 osób? - pyta Maria Magdziarz, dyrektor CKE.
- Na maturze ławka ma być pusta. A poza tym misie rozpraszają.
Ale nawet nauczyciele nie są zbyt zachwyceni pomysłem. - Dwumetrowy miś to może przesada, ale nie można zakładać, że wszyscy maturzyści to oszuści, którzy przemycają w maskotkach ściągawki - podkreśla Zbigniew Smutek, wicedyrektor I LO im. Staszica w Lublinie. - Nigdy nie rozpruwaliśmy maskotek, ale nie spotkałem się z próbą przemycenia w ten sposób jakichś ściągawek.
Lista rzeczy, których nie można wnosić, jest zresztą dłuższa. Zabronione są telefony komórkowe, mikrofony czy zestawy głośnomówiące. - Mieliśmy przypadek zdającego, który zamontował mikrofon w zegarku. Wpadł, bo się dziwnie zachowywał - dodaje Magdziarz.
Problemy będą też z kalkulatorami. Komisja dopuszcza jedynie proste modele. Takie, które nie rozwiązują równań. - Jestem w stanie odróżnić takie kalkulatory - twierdzi Janusz Krzywicki, wicedyrektor LO nr 1 w Chełmie.
- A my chyba będziemy musieli robić jakieś szybkie szkolenia dla nauczycieli - śmieje się Smutek.
Żeby wszystko było jasne, CKE opublikowała też szczegółową listę tego, co na maturę można przynieść. Można więc zabrać długopis. Ale tylko piszący na czarno. - Inne kolory odpadają ze względów technicznych. Po prostu skaner, który czyta prace, najlepiej \"widzi” czarny kolor - tłumaczy Magdziarz.
W maturalnej sali nie będzie też żadnego jedzenia. Kanapki i picie muszą się znajdować w oddzielnej sali. A korzystać z nich będzie można tylko w czasie przerwy. - Pluszaków szkoda, ale ja na ściganie mam znacznie lepsze sposoby - mówi Tomek, tegoroczny maturzysta z VI LO w Lublinie. - Za 19,90 zł kupiłem specjalny cienkopis UV. Zrobię nim ściągawki, których gołym okiem nie widać. A w cienkopisie mam od razu specjalną lampę UV i w każdej chwili mogę wszystko przeczytać.
Reklama
















Komentarze