Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Lubelskie da się lubić

Są Hindusi, Amerykanie i Koreańczycy. Nie brakuje Turków, Włochów i Francuzów. Są nawet Japończycy. A jednemu Egipcjaninowi tak się u nas spodobało, że pracował na czarno. Dopóki go nie złapali.
Giuseppe Marotto, jak to Włoch, nie potrafi żyć bez jedzenia. Dlatego w Lublinie założył pizzerię. – Pierwszy raz do Lublina przyjechałem 10 lat temu – opowiada. – Z powodu dziewczyn... Giuseppe dziewczynami był zachwycony od początku. Krajem niekoniecznie. – Jak przyjechałem, to Lublin wyglądał bardzo biednie. Teraz to się na szczęście zmieniło. Dagmar Ramsch Lublin podobał się od razu. – Bo dostałam pracę – cieszy się Niemka, obecnie nauczycielka niemieckiego. U siebie w kraju studiowała germanistykę i teologię. Aż tu nagle dawno nie widziana koleżanka ściągnęła ją do Lublina na praktyki. Praktyki się skończyły, a Dagmar została. Urzeczona Starym Miastem i otwartością Polaków. – Żeby jeszcze tylko tak nie narzekali... – mówi Dagmar. – I nigdy nie zrozumiem dlaczego Polacy piją kawę z powodu pogody. Mówią, że ciśnienie niskie, to trzeba wypić. Ja kawę piję, bo lubię. Zresztą nasze zwyczaje kulinarne zaskakują wszystkich. Hindus Hiren Prabakhar, dyrektor hotelu Lublinianka, tęskni za dobrym, hinduskim jedzeniem. Giuseppe dziwi się temu, co Polacy nazywają pizzą. Ilu obcokrajowców pracuje w naszym województwie? Według oficjalnych danych tylko 225 z 20 krajów. 40 na stanowiskach kierowniczych, siedmiu zajmuje się medycyną, a najwięcej, bo aż 157, jest nauczycieli. Ile zarabiają? Nasi rozmówcy są zgodni. O pieniądzach nie chcą mówić. Ale to nie wszyscy. Są jeszcze pracownicy nielegalni. – W ub. roku nasze kontrole ujawniły 756 przypadków. Najwięcej w handlu, budownictwie i rolnictwie. I jest ich coraz więcej – wylicza Zbigniew Lis, kierownik oddziału ds. kontroli legalności zatrudnienia przy Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. – Przeciw 9 polskim pracodawcom poszły wnioski do sądu. Oczywiście nielegalnych pracowników jest więcej. Ilu? Nikt nie wie. Ale szacuje się, że w Polsce blisko milion. Przyjeżdżają bo nie mają wyboru. – Jestem Ukraińcem, a wszyscy tu mówią na mnie „Ruski” – żali się Oleg, 30-latek ze Lwowa. – Płacą mało, warunki życia kiepskie i tylko na budowie pracuję. Na zwiedzanie i podziwianie nie mam czasu.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama