Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Policjant ocalił brylant

Kieszonkowiec ukradłby pierścionek zaręczynowy, gdyby nie czujny policjant. Okazją dla złodzieja był tłok na ul. Ruskiej w Lublinie. W piątek pani Magda wsiadała do busa, którym miała jechać w kierunku Opola Lubelskiego.
Nagle poczuła, że do jej plecaka ktoś wkłada rękę. Kiedy się odwróciła, zauważyła, że w środku nie ma portfela. Była w nim drobna suma pieniędzy, ale i cenny pierścionek zaręczynowy, warty ponad tysiąc złotych. Portfel także miał dla właścicielki dużą wartość. To była pamiątka od koleżanki, przywieziona ze Szkocji. Świadkiem zajścia był lubelski policjant, który na co dzień służy w sekcji zajmującej się walką z przestępczością gospodarczą. Złapał rabusia i kazał mu oddać skradzione rzeczy. Początkowo mężczyzna zaprzeczał. W końcu jednak oddał łup. Prosił, żeby go puścić wolno. Ale o tym nie było mowy. 46-letni Henryk J. odpowie za kradzież. Grozi mu kara do 5 lat więzienia. Okradziona kobieta odzyskała i portfel, i pierścionek. (at)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama