Zakaz doręczania decyzji podatkowych przez sołtysów skomplikował życie gminnym urzędnikom. Dlatego cieszą się, że sytuacja wróci do stanu sprzed kilku miesięcy. Gospodarze wiosek kręcą jednak nosem.
Leszek Wójtowicz
10.03.2006 18:33
Sołtysom zabroniono doręczania decyzji podatkowych w ub. roku na skutek poprawki, wprowadzonej do ordynacji podatkowej. Od tamtej pory gminy mogły kierować pisma za pokwitowaniem tylko przez pocztę, swoich pracowników lub przez osoby uprawnione na podstawie odrębnych przepisów. - To bardzo skomplikowało nam pracę - mówi Stanisław Kapica, sekretarz gminy Miączyn w powiecie zamojskim, na terenie której jest 21 sołectw. - Do roznoszenia nakazów zaangażowaliśmy w ub. miesiącu pracowników urzędu, bo wyliczyliśmy, że za dostarczenie ich listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru musielibyśmy zapłacić 30 tys. zł.
Sołtysi od zawsze roznosili nakazy i żadnemu to nie przeszkadzało. - Po zmianie przepisów zaczęli się burzyć, a za tę chorą sytuację obwiniali mnie - opowiada Romuald Palonka, wójt gminy Krynice (16 sołectw). - Nakazy roznosili w ramach inkasowania podatków rolnych, za co pobierają 10 proc. prowizji.
Ale wójtowie musieli dostosować się do nowych przepisów: urzędnicy wyszli zza biurek i ruszyli w teren. - I bardzo dobrze - uważa Stanisław Jachymek, sołtys Guciowa w gminie Zwierzyniec. - Urzędnicy mają bardzo dobrze ogrzewane i wentylowane pokoje. Wietrzenie pośladków raz do roku wyjdzie im tylko na zdrowie. A przy okazji na własne oczy zobaczą jaką drogą jeżdżą ich podatnicy, jaką piją wodę.
W sukurs wójtom i burmistrzom przyszli jednak posłowie i - znaczną większością - przegłosowali odpowiednie zmiany w ordynacji podatkowej. Jeżeli sprzeciwu nie zgłoszą senatorowie lub prezydent, pisma urzędowe znowu będzie mógł doręczać sołtys za pokwitowaniem. Dojdzie do tego najwcześniej w maju. - A ja boję się o pieniądze, za które odpowiadam, dlatego zrezygnowałem z inkasowania podatków rolnych przez sołtysów - mówi Ryszard Bartosz, burmistrz Tyszowiec. - A jeśli ktoś napadnie na sołtysa, albo w ogniu stanie jego mieszkanie... Pieniądz publiczny powinien być szczególnie chroniony i przynosić jak największą korzyść społeczną.
Trzy lata temu burmistrz Tyszowiec zrezygnował z usług sołtysów. Nakazy podatkowe i inne pisma roznoszą urzędnicy, a podatek rolny gospodarze płacą sami bezpośrednio w kasie magistratu, albo przelewem. Drogą pocztową decyzje podatkowe trafiają do właścicieli lub współwłaścicieli gruntów mieszkających poza gminą.
Komentarze