W rozmowie z naszą redakcją Jarzębowski nie chciał komentować okoliczności swojego odejścia. Informację o zmianie potwierdził natomiast Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego.
– Pan Andrzej Jarzębowski uchwałą Zarządu Województwa Lubelskiego z dnia 29 czerwca 2026 r. został odwołany ze stanowiska Dyrektora Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. św. Antoniego w Radecznicy w związku ze złożoną rezygnacją – przekazał Marcin Jakóbczyk z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.
Na razie nie wiadomo, kto przejmie kierowanie placówką. Urząd marszałkowski nie poinformował jeszcze o wyznaczeniu pełniącego obowiązki dyrektora ani o planach dotyczących obsady stanowiska.
Przypomnijmy, że Andrzej Jarzębowski objął stanowisko w październiku 2025 roku po rozstrzygnięciu konkursu. Stanowisko zwolniło się wiosną, gdy z powodu prawomocnego wyroku rezygnację złożył Andrzej Wnuk, były prezydent Zamościa. W okresie przejściowym obowiązki dyrektora pełnił Sławomir Błażej.
Jarzębowski jest absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na kierunku organizacja i zarządzanie przemysłem. Ukończył również studia podyplomowe na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym z zakresu zarządzania spółkami prawa handlowego w ochronie zdrowia oraz studia MBA w ochronie zdrowia w Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej.
Przed objęciem stanowiska w Radecznicy urząd marszałkowski podkreślał jego wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu placówkami medycznymi. W przeszłości kierował m.in. SP ZOZ w Krasnymstawie, Zespołem Opieki Zdrowotnej w Skarżysku-Kamiennej oraz SP ZOZ w Biłgoraju. Pełnił również funkcje kierownicze w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie, a także w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego, gdzie odpowiadał za nadzór ekonomiczny nad jednostkami ochrony zdrowia.
Zmiana na stanowisku dyrektora następuje w czasie, gdy wokół szpitala narastają kontrowersje związane z planowaną reorganizacją pracy personelu pielęgniarskiego. W ubiegłym tygodniu opisywaliśmy list pracowników podpisujących się jako „Niezadowolone pielęgniarki”.
Zarzucały one dyrekcji m.in. planowane przeniesienie części personelu wyłącznie na dyżury dzienne, skracanie wcześniej zatwierdzonych urlopów oraz wywieranie presji na pracowników przy podpisywaniu nowych porozumień dotyczących warunków zatrudnienia.
– Dyrekcja prawdopodobnie nie była w stanie w ogóle ułożyć stabilnego grafiku z zachowaniem przepisów, (wcześniej grafiki były ułożone w ten sposób że pielęgniarki z grupy V i VI miały po 9 i 10 dyżurów nocnych i po 2 święta) a to posunięcie to uderzenie w finanse najwyżej wykwalifikowanego personelu poprzez drastyczne obcięcie ustawowych dodatków nocnych – pisały do nas w jednej z ostatnich wiadomości pielęgniarki.
Sytuacja z czasem zaczęła się robić coraz bardziej napięta.
– Z upoważnienia dyrektora, pracownicy działu kadr prowadzą zmasowaną akcję nacisku psychologicznego. Nagabują i zastraszają pielęgniarki, zmuszając je do natychmiastowego podpisania niekorzystnych dokumentów. Stosowana jest bezwzględna presja czasu. Jeśli jakakolwiek pielęgniarka odmówi podpisu „od ręki” i chce zabrać dokumenty do domu w celu konsultacji prawnej, administracja natychmiast, jeszcze tego samego dnia, sporządza na nią oficjalną notatkę służbową. Ma to na celu wytworzenie atmosfery strachu i stworzenie fałszywych „haków” w aktach osobowych pracownika – pisały „Niezadowolone Pielęgniarki”.
Ówczesna dyrekcja zapewniała, że przygotowywane zmiany mają służyć poprawie bezpieczeństwa pacjentów, podniesieniu jakości opieki oraz lepszemu wykorzystaniu kwalifikacji zawodowych personelu. Pielęgniarki nie zgadzały się z tą argumentacją, twierdząc, że działania pracodawcy mają prowadzić do obniżenia należnych im wynagrodzeń oraz naruszają prawa pracowników, zwłaszcza osób objętych ochroną przedemerytalną. Zapowiedziały również skierowanie sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy oraz Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych.
Nie wiadomo, czy rezygnacja Andrzeja Jarzębowskiego ma związek z sytuacją w szpitalu. Zarówno były już dyrektor, jak i Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego nie przekazali w tej sprawie dodatkowych informacji.

Komentarze