Nie łam się narciarzu, pomogą Ci fachowo
Wiosny nie widać, narciarze szusują i się łamią. Ale nie muszą się martwić. Nałęczowskie pogotowie i właściciel stoku w Rąblowie mają takie same szyny ortopedyczne do usztywniania połamanych rąk i nóg narciarzy. Dzięki temu łatwiej i szybciej można im pomagać w razie wypadku.
To lekarze pogotowia z Nałęczowa przyjmują zgłoszenia o wypadkach na stoku w Rąblowie.
- 15.03.2006 19:18
- Nie ma ich aż tak wiele, w całym sezonie zimowym odbieramy średnio od pięciu do dziesięciu zgłoszeń z Rąblowa. Najczęściej zabieramy ze stoku narciarzy z uszkodzeniami barku oraz połamanymi rękami i nogami. Ale największym problemem jest dojazd karetki do Rąblowa, bo zajmuje około 20 minut - mówi Radosław Samoń-Drzewicki, lekarz nałęczowskiego pogotowia.
Po to, żeby narciarze nie czekali długo na fachową pomoc w Rąblowie jest profesjonalny zestaw do udzielania przedmedycznej pomocy. Zwykle poszkodowanym na stoku przed przyjazdem karetki pomagają też lekarze, którzy przyjechali tu na narty.
- Mamy torbę ratunkową z pełnym wyposażeniem i deskę ortopedyczną do znoszenia poszkodowanych ze stoku - mówi Kazimierz Antoń, właściciel rąblowskich wyciągów.
Niedawno Antoń i lekarze z pogotowia poszli krok dalej: teraz mają także takie same szyny ortopedyczne do usztywniania połamanych rąk i nóg.
- To ułatwia nam pracę. Kiedy przyjeżdża karetka, od razu zabiera poszkodowanego do szpitala. Lekarz nie musi zdejmować szyn założonych przez udzielających pierwszej pomocy i zakładać ponownie tych, które są w ambulansie. Po prostu wymieniamy się: zabieramy \"rąblowski zestaw”, a nasz zostawiamy właścicielowi stoku - dodaje doktor Samoń-
Drzewicki.
Lekarze z nałęczowskiego pogotowia przeszkolą także wszystkich pracowników obsługujących rąblowskie wyciągi z udzielania pierwszej pomocy.
Reklama













Komentarze