Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Móc powiedzieć „mi to lotto”

5, 16, 23, 27, 31 i 38. Kto wie? Może to właśnie te liczby będą jutro szczęśliwe. Ale co zrobić kiedy już wygramy? Niejedna osoba spędziłaby zapewne długie godziny na rozmyślaniu co zrobić z taką górą pieniędzy.
Trzy miliony. Tyle można było wygrać w środowym losowaniu Dużego Lotka. Puławski hydraulik, żeby uzbierać taką kwotę, musiałby pracować aż 166 lat (przy zarobkach ok. 1500 zł miesięcznie). Nic dziwnego więc, że nie tylko hydraulicy, ale i przedstawiciele wszystkich innych zawodów, ściskając nerwowo w dłoni kupon, oczekują na wyniki losowania. W całym województwie lubelskim robi to aż 630 tys. osób miesięcznie – czyli prawie co trzeci mieszkaniec naszego regionu. W Puławach mamy piętnaście kolektur LOTTO. Załóżmy, że w jednej z nich szczęście nam dopisało... Na początku trzeba się dobrze zabawić. Zapraszamy więc przyjaciół i znajomych do jednej z ekskluzywnych puławskich restauracji. Całonocna zabawa dla 50 osób zakrapiana whisky i najlepszym winem kosztowałaby nas tylko ok. 10 tys. zł. Oczywiście do tych napojów dostaniemy najsmaczniejsze zakąski i dania. Opcjonalnie możemy też zamówić tancerkę erotyczną. Część z gości po imprezie będzie musiała przenocować. Mając w kieszeni trzy miliony nie będziemy przecież lokować ich po sąsiadach. Zwłaszcza że noc w apartamencie puławskiego hotelu to wydatek rzędu tylko ok. 200 zł. Kiedy przyjdzie już otrzeźwienie po wygranej, trzeba się zastanowić nad przyszłością. A więc przeprowadzamy się z wynajmowanej kawalerki do jakiegoś domu, najlepiej w Kazimierzu Dolnym. – Tutaj niełatwo znaleźć ładny dom z dobrym widokiem. Ale załóżmy, że mając szczęście, za milion złotych coś ciekawego w Kazimierzu znajdziemy – mówi Marcin Ochalski z puławskiego Biura Nieruchomości Bracia Strzelczyk. Ale żeby dojeżdżać z Kazimierza do Puław potrzebujemy dobrego samochodu. Załóżmy, że nie jesteśmy typowym mężczyzną, który kupiłby czerwonego ferrari. Pomyślimy też o rodzinie i zdecydujemy się na auto dla wszystkich. Przykładowo na masywnego renaulta velsatis. Wersja „full wypas” z 3,5-litrowym silnikiem, 10 poduszkami powietrznymi, automatyczną klimatyzacją, komputerem pokładowym, alufelgami i skórzaną tapicerką to wydatek rzędu 217 tys. zł. Ale cóż to znaczy przy trzech milionach złotych? Na koniec trzeba jeszcze udobruchać żonę, lekko poirytowaną zakupem drogiego auta. Idziemy więc do jubilera. Za elegancką złotą kolię zapłacimy tylko 1800 zł. Przy okazji możemy sprawić przyjemność i sobie. Złoty zegarek Atlantic kupimy już za 2 tys. Mimo że mamy już wszystko, czego potrzebujemy, wciąż zostanie nam w portfelu suma ponad miliona zł. Trzech milionów nie udało nam się wydać...

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama