Dni tablic policzone
Dla jednych są bohaterami. Inni uważają ich za bandytów. Tablica ku czci tzw. utrwalaczy nadal dzieli mieszkańców Krasnobrodu. Podobne wiszą także w Biłgoraju czy Żółkiewce i również budzą kontrowersje.
- 19.05.2006 20:44
Na tablicy wmurowanej w ścianę krasnobrodzkiego Komisariatu Policji widnieje napis: 1944-1959. Bohaterom Milicji Obywatelskiej poległym w walkach z podziemiem reakcyjnym w obronie mas pracujących i utrwalenie władzy ludowej. Hołd składa społeczeństwo Zamojszczyzny.
Wymieniono też nazwiska: Kazimierz Buczyński, Michał Chymiak, Władysław Soboń, Józef Tarnogórski. - Słabo ich znaliśmy, ale za darmo ich nie zabito - mówią Edmund Tyrka i Władysław Dobek, byli żołnierze AK z Krasnobrodu. - Co milicja i UB wyprawiały z tzw. reakcyjnym podziemiem wszyscy wiedzą. Ta tablica powinna zniknąć. - Walczyli z koniokradami, którzy uważali się za partyzantów - mówi inny mieszkaniec miasta. - Robili dobrą robotę.
Postacie milicjantów zatarły się w ludzkiej pamięci. 84-letni Kazimierz Czerwonka z Krasnobrodu co nieco pamięta. Mówi, że Władysław Soboń był komendantem miejscowego posterunku MO. Pod koniec lat 40. próbował ująć niejakiego Makarę, byłego partyzanta AK z Wólki Husińskiej. Tropił go wiele miesięcy. W końcu wybrał się do jego domu. - Gdy go partyzant zauważył, schował się na strychu - mówi Czerwonka. - Kiedy Soboń chciał wejść na drabinę dostał kulkę. Zginął. Tyle było jego bohaterstwa.
- Chymiak zginął, gdy leśni napadli na posterunek w Krasnobrodzie, a Buczyńskiego zabito i rzucono w rzekę. Za co? Nie wiem. Czwartego nie znałem. Żaden nie pochodził od nas - ciągnie Czerwonka.
Czerwonka nie uważa, że milicjantom należy się hołd. Do tablicy się jednak przyzwyczaił i nie chce, aby ją zdjęto. Być może niebawem będzie musiał się z nią jednak rozstać. Lubelski Urząd Wojewódzki poprosił samorządy w regionie o przesłanie tzw. stanu upamiętnień. Urzędnicy zweryfikują tablice i pomniki oraz dokładnie ustalą, czego one dotyczą. - Upamiętnienia fałszujące historię powinny zniknąć - mówi Waldemar Podsiadły, pełnomocnik wojewody ds. ochrony dziedzictwa narodowego i spraw kombatantów. - Na pierwszy ogień pójdą tablice zawieszone na ścianie posterunku w Żółkiewce i na budynku Starostwa Powiatowego w Biłgoraju. Komendant wojewódzki policji wyraził już zgodę. Jeszcze nie wiemy, ile jest takich upamiętnień. Myślę, że ich los jest przesądzony.
- Jestem tą akcją LUW zaskoczony. Milicjanci walczyli o ład i bezpieczeństwo w naszym kraju. To się nie liczy? A jeśli chodzi o naszą tablicę, dostaliśmy niedawno pozwolenie na jej renowację z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Nie pozwolimy jej odkuć. Będziemy protestować i pisać w tej sprawie, gdzie się da. Takie prostowanie historii nie ma żadnego sensu. •
Reklama

Komentarze