Piorunem zastosowali zagraniczny wynalazek
Okazuje się, że pierwszy w Polsce piorunochron założono ponad 200 lat temu na pałacu Mniszchów w Dęblinie. Choć wielu naukowców uważa, że wynalazek Benjamina Franklina z 1752 roku pioniersko chronił Zamku Królewskiego w Warszawie.
- 07.06.2006 20:50
W źródłach historycznych pojawiają się rozbieżności, jedne wskazują na Dęblin, inne na Warszawę. Spór na korzyść Dęblina rozstrzyga królewska ręka... Stanisława Augusta Poniatowskiego. O okolicznościach instalacji konduktora na dęblińskim pałacu pisze Klemes Kurzyp, nieżyjący już badacz historii miasta i jego okolic. Było to w maju 1783 roku, zaraz po tragicznym wypadku w pałacu. W czasie burzy piorun zabił jedną osobę, a kilka poraził. Instalacją piorunochronu kierował osobiście królewski astronom, ksiądz Jowin Fryderyk Bończa Bystrzycki, ówczesny proboszcz w Stężycy.
Natomiast Antoni Magier, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku fizyk, meteorolog, astrolog i warszawski pamiętnikarz zanotował, że pięć lat wcześniej do Warszawy przyjechał włoski budowniczy, który wsławił się stawianiem pierwszych w Polsce konduktorów, czyli przewodników elektrycznych. Wówczas to na wieży zegarowej na Zamku Królewskim miał pojawić się konduktor.
Ale nic z tego, pamiętnikarz nie wiedział wszystkiego. – Instalacja konduktora została zapisana w raptularzu wydatków króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jest na nim data: sierpień 1783 roku – mówi Jerzy Gutkowski z warszawskiego Ośrodka Badań nad Zamkiem.
Reklama













Komentarze