Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Czasy krawców już minęły

Antoni Zarychta to znana postać w Puławach. Był czas, kiedy wielu stało w kolejce do Zarychty. Dziś czasy się zmieniły, ale mimo 81 lat, wciąż jeszcze niektórzy proszą go o pomoc. Pan Antoni jest krawcem.
• Co najtrudniej uszyć? - Płaszcz dla kobitki. Szczególnie jak jest piersiasta. Przez ten czas, kiedy szyję płaszcz, zrobiłbym cztery pary spodni. • A dla grubasów? - Oj, przychodzili tacy, co nie mogli nic na siebie w sklepie dostać. Nieraz miary zabrakło, żeby obwód zmierzyć w pasie. Dziś też czasem zaglądają, ale ja już jestem w takim wieku, że mogę zrobić najwyżej jakąś poprawkę albo spodnie podwinąć. Zresztą już nikt nic innego nie chce. Teraz każdy idzie do sklepu i gotowiznę bierze. Wtedy przychodzili, prosili i po trzy miesiące czekali na uszycie. Czasy krawców już minęły. • Sobie też pan szyje? - A jakże. Nic gotowego nie kupuję. • Jest pan rdzennym puławianinem? - Prawie. Przyjechałem tu spod Żyrzyna w 1951 r. Kawał czasu, mam prawo się czuć tak, jakbym się tu urodził. Puławy miały wtedy raptem kilka tysięcy mieszkańców. Było kilka chałup nad Wisłą i na Wróblewskiego. Postawiłem domek na Polnej, ale zabrali mi go pod osiedle. Teraz mieszkam w bloku. Ciasno jest. • Jaka była pana pierwsza maszyna do szycia? - Pierwsza i ostatnia. Do dziś szyję na singerze. Jest bardzo dobra. • Co się wtedy szyło? - Wszystko. Jesionki, sukienki, kostiumy, ubranka do komunii. Wtedy każdy chciał mieć inny fason, teraz wszyscy noszą to samo, szczególnie młodzi. Na ulicy wszyscy wyglądają, jak w takich samych mundurkach. • Ale kiedyś nie było materiałów... - A skądże, było więcej niż teraz, jakie kto chciał. Dziś to nawet sklepów z materiałami już nie ma.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama