Jak się załatwia te sprawy w tym mieście
Radny, a zarazem prezes spółdzielni mieszkaniowej, zadzwonił do komendanta Straży Miejskiej, aby ten nie karał kierowcy źle zaparkowanego samochodu. Teraz radnym zajmie się Komisja Etyki.
Oto jak wyglądało całe środowe zdarzenie.
- 11.08.2006 21:51
Godzina 10.10. Strażnicy zauważają samochód osobowy marki Nissan, stojący na trawniku między ulicą Staszica a deptakiem na ul. Stefanii Pawlak. Jak zwykle w tego typu przypadkach za wycieraczką pozostawiają kierowcy wezwanie do stawienia się w celu złożenia wyjaśnień.
Godz. 13.30 do biura Straży Miejskiej przychodzi z żoną kierowca źle zaparkowanego samochodu. Kobieta robi karczemną awanturę strażnikom. Grozi interwencją Zbigniewa Tadyniewicza, radnego Rady Miejskiej, a zarazem p.o. prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej \"Wspólnota”.
Godz. 13.45. Do komendanta straży dzwoni radny Tadyniewicz. - W słuchawce słyszę: szczęść Boże, panie komendancie, przyjdą do pana tacy ludzie i proszę ich nie karać - opowiada kom. Paweł Bakiera.
- W związku z tym, że moim zdaniem była to próba nakłonienia nas do odstąpienia od czynności służbowych, sporządziliśmy stosowną notatkę.
- Około 13 przyszli do mnie zdenerwowani ludzie i narzekali, że zostaną ukarani. A przecież trwa budowa garaży i nie ma miejsc parkingowych - tłumaczy Zbigniew Tadyniewicz. - Czuli się poszkodowani, dlatego obiecałem im, że spróbuję zainterweniować. Zresztą nie rozumiem, dlaczego Straż Miejska karze ludzi parkujących na spółdzielczym trawniku.
- Interesujemy się parkowaniem na spółdzielczym trawniku, bo tak w lipcu było ustalone ze wszystkimi prezesami spółdzielni - twierdzą strażnicy. - Możemy ścigać osoby dopuszczające się wykroczeń na spółdzielczych terenach, szczególnie kierowców niszczących trawniki. - Nie było żadnych ustaleń - upiera się Tadyniewicz. Tymczasem w SM \"Skarbek” potwierdzają wersję strażników, i nawet dodają, że przekazali SM wykaz swoich działek.
- Radny nie może zmuszać strażników do odstąpienia od czynności służbowych - mówi Kazimierz Gruszczyk, przewodniczący Komisji Etyki Rady Miejskiej w Łęcznej i obiecuje zająć się tą sprawą.
Tym bardziej że interwencje strażników zwykle kończą się na pouczeniu.
Reklama













Komentarze