Jak to z węglem było
Przypadkowy mężczyzna zaproponował 73-letniej Władysławie K., mieszkance tej miejscowości w gm. Krasnystaw przywiezienie tony węgla na zimę. Po niedługim czasie na jej podwórko zajechała załadowana tym opałem ciężarówka.
- 26.10.2006 15:54
Zgodnie z umową, kobieta wypłaciła pośrednikowi 300 zł. Tymczasem ten, zatrzymując pieniądze przy sobie, namówił za plecami gospodyni kierowcę, by dowiózł jeszcze dwie tony opału. A sam, kiedy ten na to przystał, czym prędzej zniknął z pola widzenia kobiety, oczywiście z jej pieniędzmi.
Wkrótce ciężarówka ku zdumieniu Władysławy K. ponownie zajechał pod jej dom. Kobieta zapewniła kierowcę, że więcej węgla nie zamawiała. Wtedy ten zgodził się zabrać opał z powrotem, ale też zażądał zapłaty
za pierwszą tonę. Dopiero wtedy okazało się, że Władysława K. padła ofiarą oszusta. Koniec końców tona węgla kosztowała ją nie 300, ale 600 zł. (bar)
Reklama













Komentarze