Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pijany jak ojciec

Ponad trzy promile w wydychanym powietrzu miał ojciec, który wybrał się ze swoim rocznym synkiem na spacer. Dzięki szybkiej interwencji sąsiadów dziecko trafiło pod opiekę lekarzy
Poniedziałkowy wieczór, godz. 19.30, jedna z ryckich ulic. Na chodniku ledwo stoi 27-letni Grzegorz M., trzyma za rękę swojego rocznego synka Błażeja i głośno krzyczy. Dziecko dosłownie wisi w powietrzu. Sąsiedzi mówią, że w pewnym momencie Błażej wyleciał pijanemu ojcu z rąk i upadł na chodnik. Interweniuje sąsiadka – wybiega na ulicę, odbiera dziecko z rąk pijanego ojca i wzywa pogotowie. Lekarze zawiadamiają policję. Dziecko ma poraniona głowę. Do tego jest brudne i zaniedbane. Policjanci z Ryk zatrzymali Grzegorza M do wyjaśnienia sprawy. Oprócz tego ustalili, że matka dziecka 33-letnia Violetta S. około godz. 18 wyszła ze starszym dzieckiem do koleżanki. Młodsze zostawiła pod opieką ojca. Twierdzi, że kiedy wychodziła chłopczyk bawił się na dywanie, a Grzegorz M. był trzeźwy. – Na przesłuchaniu ojciec powiedział, że nic nie pamięta – mówi Kazimierz Stefanek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Rykach. Decydująca będzie opinia lekarza, biegłego sądowego, który zbada dziecko i przyczyny powstania obrażeń. Wtedy będzie wiadomo, czy ojcu Błażeja zostanie postawiony zarzut narażenia na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to do pięciu lat więzienia. (mmd)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama