Pijany jak ojciec
Ponad trzy promile w wydychanym powietrzu miał ojciec, który wybrał się ze swoim rocznym synkiem na spacer. Dzięki szybkiej interwencji sąsiadów dziecko trafiło pod opiekę lekarzy
- 08.11.2006 16:55
Poniedziałkowy wieczór, godz. 19.30, jedna z ryckich ulic. Na chodniku ledwo stoi 27-letni Grzegorz M., trzyma za rękę swojego rocznego synka Błażeja i głośno krzyczy. Dziecko dosłownie wisi w powietrzu. Sąsiedzi mówią, że w pewnym momencie Błażej wyleciał pijanemu ojcu z rąk i upadł na chodnik. Interweniuje sąsiadka – wybiega na ulicę, odbiera dziecko z rąk pijanego ojca i wzywa pogotowie. Lekarze zawiadamiają policję. Dziecko ma poraniona głowę. Do tego jest brudne i zaniedbane.
Policjanci z Ryk zatrzymali Grzegorza M do wyjaśnienia sprawy. Oprócz tego ustalili, że matka dziecka 33-letnia Violetta S. około godz. 18 wyszła ze starszym dzieckiem do koleżanki. Młodsze zostawiła pod opieką ojca. Twierdzi, że kiedy wychodziła chłopczyk bawił się na dywanie, a Grzegorz M. był trzeźwy. – Na przesłuchaniu ojciec powiedział, że nic nie pamięta – mówi Kazimierz Stefanek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Rykach.
Decydująca będzie opinia lekarza, biegłego sądowego, który zbada dziecko i przyczyny powstania obrażeń. Wtedy będzie wiadomo, czy ojcu Błażeja zostanie postawiony zarzut narażenia na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to do pięciu lat więzienia.
(mmd)
Reklama













Komentarze