Policjant na bani
Zamość. Choć nie zawinił przy kolizji, to poniesie surowe konsekwencje. 36-letni funkcjonariusz Komendy Stołecznej Policji pożegna się po 14 latach z mundurem, bo kierował samochodem po pijanemu.
- 22.11.2006 16:56
We wtorek po południu na ul. Legionów w Zamościu 56-letni kierowca poloneza podczas skręcania w lewo nie udzielił pierwszeństwa przejazdu. W jego auto uderzył peugeot. Przyjechali policjanci. Sprawca kolizji był trzeźwy, za to poszkodowany miał w wydychanym powietrzu 2,06 promila alkoholu. Przy okazji wyszło na jaw, że mieszkający w Zamościu 36-latek na co dzień jest funkcjonariuszem prewencji Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.
Sierż. sztab. Grzegorzowi P. zatrzymano nie tylko prawo jazdy, ale i samochód. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności. To nie koniec. – W naszych szeregach nie ma miejsca dla takich funkcjonariuszy – powiedział nam wczoraj podinsp. Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy stołecznej policji. – Grzegorz P. zostanie wydalony ze służby. (LEW)
Reklama













Komentarze