Reklama
Chcą głowy prezesa
Na jutro zaplanowano walne zebranie delegatów Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. Jeżeli potwierdzą się doniesienia działaczy z tzw. terenu, Marian Rapa może pożegnać się z fotelem prezesa.
- 26.01.2007 10:23
Marian Rapa jest prezesem LZPN od 2000 roku. Mało kto jednak wiedział o jego przeszłości. Wyszła ona na jaw dopiero latem ub. roku w czasie procesu lustracyjnego wicepremier Zyty Gilowskiej. Rapa składał w nim zeznania jako były oficer SB z Lublina. Zdaniem wielu działaczy klubów piłkarskich z woj. lubelskiego, szef związku powinien być osobą bez skazy na życiorysie.
Dlatego jutro podczas walnego zebrania sprawozdawczego LZPN chcą dokonać prawdziwej rewolucji. - Złożę wniosek, żeby Marian Rapa zrezygnował z zajmowanego stanowiska. Jeśli tego nie zrobi, zgłoszę drugi o jego odwołanie - zapowiada Stanisław Lubaś, prezes Brata Cukrownika Siennica Nadolna, klubu grającego w chełmskiej klasie okręgowej.
Lubaś jako jedyny zgodził się na ujawnienie swych personaliów. Pozostali szefowie klubów z Lubelszczyzny, z którymi rozmawialiśmy, boją się wypowiadać na ten temat publicznie. Ale wniosek popierają. - Dla mnie pan Rapa nie jest osobą wiarygodną, bo będąc w SB trudno o coś takiego. Poza tym nie zgadzamy się z polityką związku. Chodzi o wysokie opłaty, które są pobierane od klubów. Nie podobają nam się też układy między sędziami a obserwatorami. Czas to zmienić - podkreśla Lubaś.
Co na to wszystko sam zainteresowany? - Pierwsze słyszę od pana, że coś takiego ma się zdarzyć - mówi zaskoczony Marian Rapa. - Jak się do tego odnoszę? W tej chwili nie będę tego w ogóle komentował. Mam inne sprawy na głowie - ucina rozmowę.
Przypomnijmy, że w polskiej piłce rozpętała się ostatnio prawdziwa burza. Zarząd PZPN, którego członkiem jest również Rapa, został zawieszony. Minister sportu Tomasz Lipiec wprowadził do związku kuratora. - Popieram te działania. Trzeba wreszcie oczyścić klimat wokół naszej piłki. Mam świadomość, że przez to, co zrobię, mój klub może ponieść konsekwencje. Ale nie poddam się. Będąc w \"Solidarności” walczyłem o prawdę i nadal będę to czynił - kwituje prezes Lubaś.
Reklama













Komentarze