Reklama
Górnik pozyskał \"Gołotę”
Bartłomiej Bartnicki i Łukasz Góral będą walczyli w barwach Górnika Łęczna, tak zadecydowała komisja zmiany barw klubowych Polskiego Związku Zapaśniczego.
- 26.01.2007 18:54
Byli już zapaśnicy Budowlanych Łódź w \"zielono-czarnym” trykocie zadebiutują już dziś, podczas Pucharu Polski seniorów, który odbywa się w Krotoszynie.
Decyzję działaczy związku przyjąłem z wielkim zadowoleniem. Z Łodzi zdecydowałem się odejść, bo klub przeżywa kłopoty finansowe. Poza tym nie miałbym sparingpartnerów - przyznaje Barłomiej Bartnicki. Popularny \"Gołota” nie ukrywa, że ofertę z Łęcznej otrzymał już dawno... - Za każdym razem szkoleniowcy podkreślali, że mam otwarte drzwi - dodaje jeden z najbardziej utytułowanych \"wolniaków” w kraju. Wraz z Bartnickim (kat. 96 kg), który ma za sobą występy w Igrzyskach Olimpijskich i mistrzostwach świata, Górnika wzmocni Łukasz Góral, czołowy zawodnik kat. 60 kg. On również reprezentował \"biało-czerwonych” w mistrzostwach globu. - Trudno nie być usatysfakcjonowanym, jeśli pozyskuje się tak klasowych zawodników. Cieszymy się, że będą walczyć w naszym klubie, tym bardziej, że zyska na tym młodzież, która będzie miała okazję podpatrywania najlepszych - podkreśla Piotr Garbal, szkoleniowiec \"górników”.
Co prawda obaj zapaśnicy nie podpisali jeszcze kontraktów z łęczyńską ekipą, jednak otrzymali zgodę ze związku na starty w \"zielono-czarnych” barwach podczas odbywającego się w ten weekend w Krotoszynie finału Pucharu Polski. - Interesuje mnie tylko najwyższy stopień podium. Triumf otwiera mi drogę do mistrzostw Europy, a później MŚ. Moim głównym celem jest wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej. A co do kontraktu, to chciałbym w przyszłym tygodniu przyjechać do Łęcznej i złożyć podpis - dodaje Bartłomiej Bartnicki.
Warto dodać, że do Krotoszyna pojechało łącznie czternastu zapaśników Górnika. Już sama liczba, w odniesieniu do siedmiu kategorii wagowych, napawa optymizmem i pozwala realnie myśleć o kilku miejscach medalowych. - Z iloma tytułami powrócimy? Myślałem o... siedmiu, jednak najważniejsze, aby każdy z zawodników walczył na miarę swoich możliwości - kwituje szkoleniowiec Górnika.
Reklama













Komentarze