Reklama
Gotowi na medal?
PIŁKA RĘCZNA. Jedna wygrana w dwóch meczach zapewni Polakom awans do ćwierćfinału mistrzostw świata
- 26.01.2007 18:59
Te wyniki dają podstawę, aby realnie myśleć o medalowym miejscu - tak postawę polskich szczypiornistów w finałach mistrzostw świata komentuje Bogdan Kowalczyk, były szkoleniowiec \"biało-czerwonych”, prowadzący obecnie Azoty Puławy. Dziś i jutro rozegrane zostaną ostanie mecze drugiej fazy mistrzostw, w których nasza reprezentacja zmierzy się kolejno z Tunezją i Słowenią. Awans do ćwierćfinału zapewni nam przynajmniej jedna wygrana.
Mimo, że piątek na niemieckim mundialu był dniem przerwy, to nie milkły echa ostatniego występu podopiecznych trenera Bogdana Wenty. Polacy pokonali Islandię, z którą ostatnio regularnie przegrywali. Tym samym zespół potwierdził, że środowa porażka z \"Trójkolorowymi” wynikała jedynie ze słabszego dnia, a nie z tego, że ten etap to dla nas za wysokie progi. - Drużyna jest nie tylko dobrze zmotywowana, ale przede wszystkim gra od pierwszych do ostatnich minut - podkreśla szkoleniowiec puławskich Azotów, który na żywo obserwował mecze mistrzostw. - Widać, że zawodnicy postawili sobie jakiś cel, o którym głośno nie mówią. Spodziewam się, że chcą powalczyć o podium i moim zdaniem mają na to spore szanse - dodaje trener Kowalczyk.
Aby jednak \"biało-czerwoni” zakwalifikowali się do strefy medalowej muszą w ten weekend wygrać przynajmniej jedno spotkanie. - Stać ich na dwie wygrane! Słowenia przyjechała bez pięciu podstawowych zawodników. Widziałem ich występ przeciwko Francji. W ogóle nie podjęli walki. Tunezja z kolei jest wymagającym rywalem dla każdego, jeśli jednak uda nam się wyłączyć z gry bombardiera Wiessema Hmam, to wygramy - dodaje Bogdan Kowalczyk.
W przypadku gdyby Polacy zwyciężyli dziś i jutro, to w swojej grupie zajmą miejsce nie gorsze niż drugie. Gdyby jednak w którymś z tych meczów podwinęła im się noga do ćwierćfinałów awansowaliby z niżej pozycji, co oznacza, że fazie pucharowej zagraliby z teoretycznie silniejszym przeciwnikiem. - W drugiej grupie nie ma słabeuszy i na kogokolwiek byśmy nie trafili, to faworytem tego meczu nie będziemy. Ale to dobrze, bo wtedy będziemy mieli większe... szanse na półfinał. Polska przecież zagra na luzie, a martwić będą musieli się rywale, którzy do Niemiec przyjechali po medal - podkreśla trener Kowalczyk.
Reklama













Komentarze