Zgodnie z oczekiwaniami, szczypiornistki Safo ICom pokonały wczoraj w meczu 16 kolejki spotkań ekstraklasy Sośnicę Gliwice 36:24.
Marcin Prażmowski
01.02.2007 13:16
Dzięki temu lublinianki zrównały się punktami z prowadzącą w tabeli Piotrcovią, nie zasiadają jadnak na fotelu lidera, bowiem pierwsze miejsce przegrywają gorszym bilansem bezpośrednich meczów.
Jednak jeszcze dzisiaj może okazać się, że przewaga podopiecznych trenera Romana Jezierskiego nad ekipą mistrzyń Polski sięgnie dwóch \"oczek”. A wszystko przez protest, jaki Piotrcovia wniosła po wtorkowym, przegranym meczu z Zagłębiem Lubin. Zdaniem przedstawicieli drużyny lidera ekstraklasy, w drużynie \"Miedziowych” wystąpiła nieuprawniona zawodniczka. Chodzi o Ewelinę Romańczukiewicz... - Sprawa jest prosta. Mimo że zawodniczka nie była wpisana do protokołu, zagrała w meczu - usłyszeliśmy w piotrkowskim klubie. Protestem zajmie się Komisja Regulaminowa ZPRP, a werdykt powinniśmy poznać najpóźniej jutro. W przypadku gdyby okazało się, że faktycznie Zagłębie naruszyło przepisy, mecz zostałby zweryfikowany jako walkower dla Piotrcovii.
Z pewnością taki obrót sprawy popsułby nieco nastroje w naszej drużynie, która wczoraj odniosła trzynastą ligową wygraną w tym sezonie. Przed meczem gospodynie były zdecydowanym faworytem, przestrzegały jednak przed ambicją młodych gliwiczanek. A tym werwy i zapału wystarczyło tylko na pierwsze minuty meczu. Nie da się jednak ukryć, że podopiecznym trenera Haralda Tłuczykonta zadanie nieco ułatwiały same lublinianki, które grę rozpoczęły zbyt bojaźliwie. Na szczęście liczba rzutów z nieprzygotowanych pozycji i skuteczne interwencje najbardziej doświadczonej zawodniczki gliwiczanek Iwony Łącz malały wraz z czasem gry. Co prawda jeszcze po kwadransie gry Safo ICom prowadziło dwiema bramkami, jednak na przerwę schodziło z pięcioma trafieniami zapasu.
Po zmianie stron kibice obserwowali już tylko spektakl jednego aktora. A było nim Safo ICom, które bezlitośnie obnażało błędy rywalek. Sośnica pierwszą bramkę po wznowieniu gry rzuciła w 37 min, a do tego czasu zdążyła stracić ich już siedem. W kontynuowaniu festiwalu strzeleckiego gospodyniom nie przeszkodziło nawet \"wtargnięcie” na parkiet młodego kibica, którym okazał się... synek Sabiny Włodek.
Komentarze