Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Huragan Wenta szaleje

Polacy liczyli tylko na zajęcie miejsca w pierwszej siódemce. A później rozpętała się prawdziwa nawałnica.
Argentyna, Islandia, Rosja, Dania - to tylko niektóre kraje, które spustoszył huragan \"Wenta”. Chyba nikt nie będzie żałował, kiedy obróci w perzynę jeszcze jeden, jeszcze raz - Niemcy. - Mamy co najmniej srebrny medal. Przeszliśmy do historii. Nikt w Polsce tego przed nami nie dokonał. Nasza dyscyplina była już w takim dołku. Sportowym i medialnym. Tylko sukces mógł ją uratować - słowa wypowiedziane w chwilę po zakończeniu dramatycznego spotkania z Danią przez Marcina Lijewskiego w zupełności wystarczą za komentarz. Piłkarze Bogdana Wenty zafundowali kibicom prawdziwy horror i po dwóch dogrywkach odprawili faworyzowanych \"Wikingów”. Spotkanie z Duńczykami było najbardziej dramatycznym meczem ćwierćwiecza. 25 lat temu \"biało-czerwoni” przegrali wojnę nerwów i przywieźli do kraju brązowy medal. Jeszcze nigdy w historii szczypiorniaka nie byliśmy mistrzami, ani nawet wicemistrzami świata. Aż do piątku. Zawodnicy Wenty napisali historię piłki ręcznej na nowo. Jej ostatni rozdział zajmie rywalizacja o złoto - z gospodarzami turnieju. W meczach o tak wysoką stawkę niebagatelną rolę odgrywa psychika, a \"chłopcy Wenty” udowodnili, że potrafią trzymać emocje na wodzy. Nic nie robią sobie z szowinistycznej publiczności. Grają konsekwentnie i tworzą kolektyw. O to, jak go pokonać niech martwią się Niemcy, są w końcu gospodarzami imprezy. - Emocje są zawsze, ale my potrafimy odstawić je na bok. Wychodząc na parkiet wiemy, że po prostu musimy wygrać. Za wszelką cenę - mówi Grzegorz Tkaczyk, reprezentacyjny rozgrywający. Chociaż Niemcy mogą liczyć na ogłuszający doping i przychylność sędziów, w ostatnim, najważniejszym starciu, przewaga psychologiczna będzie po stronie Polaków. W fazie grupowej dzisiejsi rywale musieli oglądać plecy \"biało-czerwonych”. Wychodząc na parkiet w Kolonii, będą o tym doskonale pamiętać. W dodatku zafundowali sobie samo spełniającą się przepowiednię. Przed rozpoczęciem czempionatu, jako jedyni typowali piłkarzy Bogdana Wenty na faworytów wyścigu po złoto. - My się w to nie bawimy. Nie wdajemy się w dyskusje z sędziami - ucina trener Bogdan Wenta. Ale już bardziej rozmowni są ci, którzy pożegnali się z imprezą. - Długo gram w piłkę, ale to, co robili Szwedzcy sędziowie przyprawiało mnie o mdłości - nie krył frustracji Francuz Didier Dinart. Hiszpanie powiedzieli wprost: Okradziono nas ze zwycięstwa. Pomimo stronniczych arbitrów, w polskim obozie panują bojowe nastroje. - Żałuję, że gramy dopiero w niedzielę, a nie zaraz po spotkaniu z Duńczykami. Walnęlibyśmy Niemców z marszu - mówił po zwycięskim ćwierćfinale Marcin Lijewski. - W finale będzie ciężko, cała hala będzie przeciwko nam, gramy przecież w Niemczech. Ale już ich pokonaliśmy na tych mistrzostwach i zrobimy to jeszcze raz. Zobaczycie, zlejemy ich - zapowiada Michał Jurecki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama