Szał na szczypiorniaka
Rozmowa z Małgorzatą Majerek, zawodniczką lubelskiego SPR Safo ICom Lublin i reprezentacji Polski
- 08.02.2007 11:36
Trener reprezentacji Polski Zenon Łakomy ogłosił skład kadry na XXXII Puchar Śląska. Swój akces do turnieju zgłosiły Rumunia, Ukraina i Białoruś. W imprezie rozgrywanej w marcu w Katowicach i Rudzie Śląskiej wystąpią dwie zawodniczki lubelskiego SPR - Dorota Malczewska i Małgorzata Majerek.
• Kolejna impreza i ponownie tylko dwa powołania z mistrzowskiego zespołu SPR. Czy to nie dziwne?
- Wydaje mi się, że trener szuka optymalnego składu. Z tego co widzę, powołania otrzymało kilka nowych zawodniczek. Nie jest to raczej odmładzanie, bo co ja robiłabym w tym gronie. Nie jestem przecież nie do zastąpienia. Oprócz turnieju o Puchar Śląska będą jeszcze dwa mecze międzypaństwowe. Poczekajmy na późniejsze powołania. Wtedy będzie można wyciągać wnioski. Jeśli chodzi o aktualną kadrę, to analizując skład widzę, że trener Łakomy chciał zobaczyć w akcji piłkarki Naty. Właśnie one zajęły miejsca Magdy Chemicz i Ewy Damięckiej. Co nie oznacza, że moje koleżanki wypadły ze strefy zainteresowań selekcjonera.
• Jak ocenia pani sukces reprezentacji Bogdana Wenty?
- To, co zrobili chłopcy, jest fenomenalne. Zapanował prawdziwy szał na piłkę ręczną. Srebrny medal to nieprawdopodobny wynik.
• Srebro zostanie przekute w złoto? Choćby na pięć minut?
- Mam taką nadzieję. Dochodzą do nas informacje, że sponsorzy walą do związku drzwiami i oknami. Głowa działaczy w tym, żeby umiejętnie wykorzystać sukces reprezentacji na niemieckich mistrzostwach. Niebagatelną rolę odgrywa telewizja. Do tej pory piłka ręczna nie była zbyt popularną dyscypliną. Dzięki transmisjom wielu ludzi dowiedziało się w ogóle o jej istnieniu, a przy okazji odkryło, że to widowiskowy i trzymający w napięciu sport. Niech ten boom na szczypiorniaka trwa jak najdłużej i najważniejsze, żeby go nie zmarnować.
• Tymczasem dochodzą słuchy, że mistrzynie Polski będą ponownie tułać się po województwie, zamiast grać we własnej hali.
- Miejsce do gry to nasza największa porażka. Nie wiem, po co wybudowano obiekt, w którym nie możemy na co dzień trenować. Rozgrywamy mecze na Globusie, a ćwiczymy w \"staruszce” MOSiR, to trochę abstrakcyjne. Mamy szczerze dość takiego tułania się, bo de facto nie mamy własnej hali. Teraz, kiedy są ferie, parkiet zastąpiło lodowisko, a my będziemy grać na wyjazdach: w Zamościu lub Biłgoraju. Jest też pozytyw tej sytuacji. Będziemy mogły zaprezentować naszą dyscyplinę w miastach, w których do tej pory piłki ręcznej nie było. Liczymy, że pomimo mało atrakcyjnego rywala, kibice dopiszą i będą się nieźle bawić.
Reklama













Komentarze