Kurzępa w Kołobrzegu?
Dwudziestoletni Karol Kurzępa, bramkarz Avii Świdnik, jest bliski przejścia do III-ligowej Kotwicy Kołobrzeg.
- 09.02.2007 19:01
Zawodnik rozwiązał właśnie kontrakt z lubartowskim Lewartem, gdzie był wypożyczony na sezon i przeprowadził się na Pomorze. - Miałbym pretensje do siebie, gdybym nie zaryzykował - przyznaje Karol Kurzępa.
O tym jednak, czy utalentowany golkiper \"żółto-niebieskich” zmieni barwy klubowe, zadecyduje we wtorek zarząd Avii. - Dostał przyzwolenie, więc mógł wyjechać i wziąć udział w treningach oraz sparingach Kotwicy. Ale dopóki klub nie przyśle do nas konkretnej oferty, trudno jest cokolwiek wyrokować - nie ukrywa Marek Maciejewski, szkoleniowiec świadniczan. Z informacji, jakie udało się nam uzyskać, Kotwica byłaby skłonna wypożyczyć zawodnika przynajmniej na pół roku. Tym bardziej że wywarł on dobre wrażenie podczas ostatnich gier kontrolnych zespołu z Kołobrzegu, broniącego się przed degradacją do IV ligi. - W drużynie jest trzech bramkarzy i o przebicie się do wyjściowego składu będzie niezmiernie trudno. Jednak moim atutem jest wiek młodzieżowca - podkreśla pochodzący z Milejowa zawodnik.
Golkiper mocno myśli o zmianie klimatu i już nawet znalazł sobie szkołę. - Najpierw myślałem o dziekance, ale okazało się, że i tutaj są studia o kierunku ratownictwa medycznego. Dlatego nie było problemów z przeniesieniem dokumentów. Oczywiście, że chciałbym pozostać w Kołobrzegu, a już na pewno, gdyby zespół wywalczył utrzymanie - podkreśla młody bramkarz, który w przypadku podpisania umowy zostałby kolegą klubowym znanego z występów w Górniku Łęczna Marcina Warakomskiego.
Czekając na decyzję Kurzępa wystąpi w kolejnym meczu sparingowym Kotwicy, ale w ten weekend nie ma zamiaru próżnować również jego ostatni klub Lewart. Podopieczni trenera Grzegorza Białka zmierzą się dziś z Opolaninem, jednak w składzie próżno będzie wypatrywać nowych twarzy. - Nie szukamy wzmocnień na siłę. Co prawda myśleliśmy o uzupełnieniu środka pola, jednak jestem za tym, aby zamiast tego ogrywać m.in. Michała Kociołka - przyznaje Ryszard Och, prezes lubartowian.
Kolejne spotkanie kontrolne miała też w planie Tomasovia. - Jednak sparing nie dojdzie do skutku, bo w drużynie panuje prawdziwy szpital - przyznawał w południe trener Jerzy Bojko. Kilka godzin później nie miało to już dla niego większego znaczenia, ponieważ został... zdymisjonowany. - Z decyzją zarządu nie będę dyskutował, choć mogłem się tego spodziewać. Dlaczego? Bo takie spekulacje zaczęły pojawiać się od jakiegoś czasu - dodał Bojko. Nowym szkoleniowcem tomaszowskiego zespołu został Zbigniew Kuczyński, wcześniej pracujący w Koronie Łaszczów.
Reklama













Komentarze