Rozmowa z Bartoszem Jurkowskim, defensorem Górnika Łęczna
, Artur Ogórek
26.02.2007 14:03
• Znowu od Jurkowskiego zaczyna się wyczytywanie składu?
- W Krakowie trener zaczął od Leciejewskiego, bo jak zawsze, najpierw wyczytał bramkarza.
• Nie traktujmy tego pytania dosłownie.
- W okresie przygotowawczym, kiedy tylko byłem zdrowy, w rozgrywanych sparingach wychodziłem na boisko od pierwszej minuty. Ale przecież u trenera nikt nie może liczyć na dyspensę. Cały czas trzeba starać się o miejsce na maksymalnych obrotach.
• W przypadku obsady środka defensywy wątpliwości dotyczyły tylko tego, kto będzie grał obok pana. Kandydatów było kilku: Toni Golem, Tomasz Midzierski, Veljko Nikitović i Mariusz Pawelec.
W Krakowie padło na tego ostatniego.
- Było kilka opcji, nad którymi pracowaliśmy w Beleku. Z Cracovią zagraliśmy obaj z Mariuszem, ale przecież tak być nie musi już w Bełchatowie. W temacie składu wyjściowego byłbym raczej powściągliwy. Sezon dopiero ma się rozpocząć.
• Jak skomentuje pan występ Mariusza przeciwko \"Pasom”?
- W sparingach wszyscy popełnialiśmy błędy. W porównaniu ze spotkaniami kontrolnymi w sobotę nasza współpraca była już o wiele lepsza. Postawa Mariusza po meczu w Pucharze Ekstraklasy może napawać optymizmem, choć czasem brakuje mu jeszcze trochę spokoju.
• W sparingach Górnik tracił sporo goli, a z Cracovią już ani jednego...
- Nie przesadzałbym z jednoznacznymi ocenami naszych gier w Turcji. O wynikach decydowało wiele czynników. Jednym z nich było sędziowanie. Chwilami zastanawiałem się, czy faktycznie mecze prowadzone były przez arbitrów.
• Konfrontacja z Cracovią miała być generalnym sprawdzianem.
- To prawda, mieliśmy zobaczyć, w którym punkcie się znajdujemy. I w naszej grze można było zauważyć kilka pozytywnych symptomów. Na przykład, nie wybijaliśmy już piłki na oślep, tylko staraliśmy się ją rozegrać, przeprowadzić przez drugą linię, szukać bocznych pomocników i napastnika.
• Ale chyba nie wszystkie zespoły rozgrywki pucharowe traktują całkiem poważnie.
- Nie wiem co inni sądzą o Pucharze Ekstraklasy, ale my do ostatniego spotkania podeszliśmy z pełną odpowiedzialnością i zaangażowaniem.
• Czyli przed wyjazdem do Bełchatowa można stawiać \"dwójkę”?
- (śmiech) Nie wiem, bo ja nie gram na zakładach.
• Nie dziwiło pana, że Bełchatów przeniósł mecz z soboty na piątek? Górnik będzie po dwóch występach w Pucharze Ekstraklasy, a GKS BOT tylko po jednym.
- Nie zastanawiałem się nad tym, czym kierowali się w Bełchatowie. Sądzę, że brali pod uwagę także to, iż z Widzewem Łódź nie wystąpimy w podstawowym składzie. Ale może przynajmniej dzięki temu będę miał okazję, aby niedzielę spędzić razem
z rodziną.
• Sobotnie zwycięstwo jest chyba odpowiedzią zespołu na zamieszanie wokół Górnika związane z udziałem w aferze korupcyjnej.
- Na pewno naszym zamiarem nie było udzielanie odpowiedzi decydentom z Wydziału Dyscypliny czy jakiegoś innego. Chcieliśmy tylko przekazać naszym kibicom, że nie myśleliśmy i nie zajmowaliśmy się tą sprawą, a nasza uwaga skupiona była wyłącznie na futbolu. W tej chwili nikt nie wybiega daleko do przodu. Tak jak dla Adama Małysza najważniejszy jest najbliższy skok, tak dla nas najważniejszy jest najbliższy mecz.
Komentarze