Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nikt nie ma dyspensy

Rozmowa z Bartoszem Jurkowskim, defensorem Górnika Łęczna
• Znowu od Jurkowskiego zaczyna się wyczytywanie składu? - W Krakowie trener zaczął od Leciejewskiego, bo jak zawsze, najpierw wyczytał bramkarza. • Nie traktujmy tego pytania dosłownie. - W okresie przygotowawczym, kiedy tylko byłem zdrowy, w rozgrywanych sparingach wychodziłem na boisko od pierwszej minuty. Ale przecież u trenera nikt nie może liczyć na dyspensę. Cały czas trzeba starać się o miejsce na maksymalnych obrotach. • W przypadku obsady środka defensywy wątpliwości dotyczyły tylko tego, kto będzie grał obok pana. Kandydatów było kilku: Toni Golem, Tomasz Midzierski, Veljko Nikitović i Mariusz Pawelec. W Krakowie padło na tego ostatniego. - Było kilka opcji, nad którymi pracowaliśmy w Beleku. Z Cracovią zagraliśmy obaj z Mariuszem, ale przecież tak być nie musi już w Bełchatowie. W temacie składu wyjściowego byłbym raczej powściągliwy. Sezon dopiero ma się rozpocząć. • Jak skomentuje pan występ Mariusza przeciwko \"Pasom”? - W sparingach wszyscy popełnialiśmy błędy. W porównaniu ze spotkaniami kontrolnymi w sobotę nasza współpraca była już o wiele lepsza. Postawa Mariusza po meczu w Pucharze Ekstraklasy może napawać optymizmem, choć czasem brakuje mu jeszcze trochę spokoju. • W sparingach Górnik tracił sporo goli, a z Cracovią już ani jednego... - Nie przesadzałbym z jednoznacznymi ocenami naszych gier w Turcji. O wynikach decydowało wiele czynników. Jednym z nich było sędziowanie. Chwilami zastanawiałem się, czy faktycznie mecze prowadzone były przez arbitrów. • Konfrontacja z Cracovią miała być generalnym sprawdzianem. - To prawda, mieliśmy zobaczyć, w którym punkcie się znajdujemy. I w naszej grze można było zauważyć kilka pozytywnych symptomów. Na przykład, nie wybijaliśmy już piłki na oślep, tylko staraliśmy się ją rozegrać, przeprowadzić przez drugą linię, szukać bocznych pomocników i napastnika. • Ale chyba nie wszystkie zespoły rozgrywki pucharowe traktują całkiem poważnie. - Nie wiem co inni sądzą o Pucharze Ekstraklasy, ale my do ostatniego spotkania podeszliśmy z pełną odpowiedzialnością i zaangażowaniem. • Czyli przed wyjazdem do Bełchatowa można stawiać \"dwójkę”? - (śmiech) Nie wiem, bo ja nie gram na zakładach. • Nie dziwiło pana, że Bełchatów przeniósł mecz z soboty na piątek? Górnik będzie po dwóch występach w Pucharze Ekstraklasy, a GKS BOT tylko po jednym. - Nie zastanawiałem się nad tym, czym kierowali się w Bełchatowie. Sądzę, że brali pod uwagę także to, iż z Widzewem Łódź nie wystąpimy w podstawowym składzie. Ale może przynajmniej dzięki temu będę miał okazję, aby niedzielę spędzić razem z rodziną. • Sobotnie zwycięstwo jest chyba odpowiedzią zespołu na zamieszanie wokół Górnika związane z udziałem w aferze korupcyjnej. - Na pewno naszym zamiarem nie było udzielanie odpowiedzi decydentom z Wydziału Dyscypliny czy jakiegoś innego. Chcieliśmy tylko przekazać naszym kibicom, że nie myśleliśmy i nie zajmowaliśmy się tą sprawą, a nasza uwaga skupiona była wyłącznie na futbolu. W tej chwili nikt nie wybiega daleko do przodu. Tak jak dla Adama Małysza najważniejszy jest najbliższy skok, tak dla nas najważniejszy jest najbliższy mecz.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama