Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niewykorzystany potencjał

Rozmowa z Jackiem Olejniczakiem, 32-letnim centrem lubelskiego Startu AZS, powołanym na mecz I-ligowych gwiazd
• Tuż po nominacji do I-ligowej kadry, powołanej na mecz gwiazd, zastanawiał się pan czy przyjąć zaproszenie do Wrocławia, gdzie dojdzie do koszykarskiej gali… - Po namyśle postanowiłem wystąpić w tym spotkaniu, a moje wcześniejsze wątpliwości dotyczyły spraw technicznych. Chodziło o długą podróż. Ponieważ we Wrocławiu muszę stawić się już w piątek o godzinie 12.30, a wolny byłbym w sobotę wieczorem, miałem w perspektywie dwie noce spędzone w pociągu. Taki scenariusz nie był najlepszy, zwłaszcza że w środę mamy bardzo ważny mecz ligowy z Sokołem Łańcut. Ale jakoś udało mi się rozwiązać problem transportu. Nie będę korzystał z kolejowych usług. A sam udział w koszykarskiej gali na pewno jest dużym wyróżnieniem, zwłaszcza że będę jedynym reprezentantem lubelskiego klubu. To zaważyło na mojej decyzji. • Był pan też zawiedziony, że powołania nie dostał Michał Sikora, kolega z drużyny. - Myślę, że ktoś, kto ustalał kadrę, skrzywdził Michała. Jest czołowym rozgrywającym w pierwszej lidze, cały czas plasuje się bardzo wysoko na liście najlepiej podających. Moim zdaniem, w składzie \"Południa” znaleźli się gorsi od Michała zawodnicy. • Organizacja meczu pierwszoligowych gwiazd, poprzedzająca spotkanie zawodników ekstraklasy, to dobry pomysł? - Jest jakimś sposobem na promocję pierwszoligowej koszykówki i przypomnieniem, że polski basket to nie tylko ekstraklasa. • Wspomniał pan, że chce być jak najlepiej przygotowany do ligowej konfrontacji z Sokołem Łańcut. To kolejny mecz, którzy może zaważyć na waszym ostatecznym miejscu w tabeli. Wierzy pan w awans do czołowej \"ósemki”, która systemem play-off będzie walczyła na awans do ekstraklasy? - Matematycznie wszystko jest możliwe. Do końca sezonu zasadniczego pozostały trzy spotkania. Gramy z Sokołem u siebie, na wyjeździe z Politechniką Poznań i ponownie we własnej hali z Siarką Tarnobrzeg. Każdy z tych meczów możemy wygrać. Zwycięstwa zapewnią nam pierwszoligowy byt, ale nie dają żadnej gwarancji awansu do \"ósemki”. Wiele zależy od wyników spotkań naszych rywali. Lepiej jednak mierzyć w \"ósemkę” i w najgorszym przypadku zająć dziewiątą lokatę. Osobiście wolałbym zagrać w play-off. • Przed sezonem przypuszczał pan, że Start AZS będzie miał duże problemy w lidze, okupując dolne rejony tabeli. - Nie spodziewałem się takiego rozwoju wydarzeń. Sądziłem, że naszą drużynę stać na czołową lokatę. Ale podobnych opinii było więcej. Niektórzy widzieli w nas \"czarnego konia” rozgrywek. • Dlaczego gracie poniżej oczekiwań? - To wymaga głębszej analizy. Generalnie przegraliśmy zbyt dużo meczów na własnym parkiecie, w dodatku niektóre porażki ponieśliśmy na własne życzenie. W końcówkach spotkań popełnialiśmy proste błędy, które rywale bezwzględnie, a czasami szczęśliwie, wykorzystali. Z kolei na wyjazdach nie było tak źle. • W lubelskiej drużynie jest kilku doświadczonych zawodników, mających za sobą występy w ekstraklasie. Pan również spędził wiele sezonów w koszykarskiej elicie. Może jesteście przereklamowani albo już wypaleni? - Obserwując pierwszą ligę jestem pewny, że możemy w niej pokonać każdego. Moim zdaniem, rywale nie mają większych umiejętności, nie są poza zasięgiem. Jednak byli skuteczniejsi. • Potencjał Startu AZS nie został wykorzystany? - Myślę, że tak. Sami też wielokrotnie, z różnych przyczyn, graliśmy poniżej możliwości. • Długo potrwa pańska przygoda z koszykówką? - Na razie chciałbym z honorem zakończyć ten sezon, a później zastanowię się nad dalszymi krokami. Nie jest łatwo łączyć granie z zawodową pracą, ale o tym pomyślę po rozgrywkach. W tej chwili decyzje byłyby zbyt emocjonalne.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama