Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rozwiązaliśmy im usta

W poniedziałek ujawniliśmy, że Zakłady Mięsne w Końskowoli od ponad tygodnia prowadzą długo oczekiwany przez rolników skup żywca
na uzupełnienie państwowych zapasów. Na Lubelszczyźnie producenci trzody chlewnej nie mieli o tym pojęcia, ponieważ informacja o skupie została utajniona przez rząd. - Informacje dotyczące planowania, rozmieszczenia i stanu rezerw państwowych mają charakter niejawny. Ich wyjawienie może spowodować istotne zagrożenie dla podstawowych interesów RP - tłumaczył Piotr Kruk, rzecznik Agencji Rezerw Materiałowych w Warszawie. Po naszym tekście rolnicy masowo ruszyli do Końskowoli, żeby sprzedać swoje świnie. Za kg dostawali powyżej 3 zł. - Dzisiaj odstawiłem dwie świnie. Liczyłem, że dostanę za nie więcej, ale dobre i to. Najważniejsze, że w ogóle dowiedzieliśmy się o tym skupie - powiedział nam Janusz Wójcik, rolnik z Rozkopaczewa. Nie tylko zwykli rolnicy nie wiedzieli o skupie. Poseł PSL Henryk Smolarz, który jest hodowcą trzody chlewnej przez wiele dni usiłował dowiedzieć, gdzie na Lubelszczyźnie prowadzony jest skup na państwowe rezerwy. Bez skutku. - Nikt nie był w stanie udzielić choćby najmniejszej informacji. To co najmniej dziwna sytuacja. Jak nieoficjalnie usłyszeliśmy ujawnienie przez nas, kto prowadzi skup wszystkim rozwiązało niezręczną sytuację. - Zarówno my, jak i zakłady skupujące musiały o tym milczeć. A jak prowadzić skup, skoro nikt o nim nie wie? - powiedział nam jeden z pracowników ARM. - Przepis o informacji niejawnej jest w tej sytuacji bzdurny, ale musimy go stosować. A co na to wszystko wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper? - Nie jestem do końca zadowolony z realizacji przez Agencję Rezerw Materiałowych zakupu półtusz wieprzowych na uzupełnienie rezerw - powiedział nam Andrzej Lepper. - A w sprawach utajnienia informacji nie chciałbym się wypowiadać, bo to leży w gestii Ministerstwa Gospodarki. (mag

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama