Zmazać plamę
Aż cztery długie miesiące musieli czekać kibice \"zielono-czarnych”
na ligowy mecz przy al. Jana Pawła II.
- 09.03.2007 12:02
Ale ich cierpliwość wreszcie zostanie nagrodzona. Jutro o godz. 16 Górnik zmierzy się z ŁKS Łódź.
Trudno gra się pod presją, ale trudno o niej nie mówić, patrząc na osiągnięcia rundy jesiennej oraz inaugurację części rewanżowej sezonu. Zespół sam sobie nawarzył piwa, które teraz musi wypić. Wydźwignięcie się ze strefy spadkowej nie będzie zadaniem łatwym, jednak już nawet jedna wygrana wystarczy, aby wspiąć się w górę tabeli i to nawet o trzy szczeble. Do tego będą potrzebne potknięcia sąsiadujących rywali, ale w pierwszej kolejności pokonanie łodzian.
ŁKS rozpoczął piłkarską wiosnę nieudanie - od porażek w Pucharze Ekstraklasy z Legią Warszawa (0:2) i GKS Bełchatów (0:5). Później jednak przyszły dwa zwycięstwa - 1:0 z Pogonią Szczecin w lidze i 3:1 z Wisłą Płock w PE. To pozwoliło odzyskać wiarę piłkarzom Marka Chojnackiego i zapomnieć o pucharowych wpadkach. Momentem przełomowym okazał się wyjazd do \"Portowców”, którym gola na wagę trzech punktów strzelił Ensar Arifović. Ten sam, którego zimą kusili łęcznianie. Innym znajomym akcentem będzie powrót na Lubelszczyznę Łukasza Madeja, który w Łecznej, z różnych powodów, furory nie zrobił.
W ekipie gospodarzy grają również piłkarze, którzy Łódź znają doskonale. Jak chociażby Rafał Niżnik czy Łukasz Masłowski, mający za sobą występy w Widzewie. - To, że grałem w tym klubie, nie oznacza, że specjalnie będę się mobilizował na ŁKS. W naszej sytuacji każde spotkanie jest ważne - trafnie podkreśla boczny pomocnik \"zielono-czarnych”, który zgłasza akces występu w jutrzejszym meczu. Podobnie jak Mariusz Pawelec, który z powodu choroby nie zagrał przeciwko liderowi. - Jestem już w pełni sił. Od wtorku ciężko pracowałem... - podkreśla popularny \"Siwy”. Może on mieć o tyle ułatwione zadanie, że z powodu czerwonej karki złapanej w Bełchatowie nie wystąpi Toni Golem. Drugą wymuszoną zmianą w drużynie Krzysztofa Chrobaka będzie brak Piotra Leciejewskiego, którego między słupkami zastąpi Przemysław Tytoń.
Reklama













Komentarze