Piłkarze Powiślaka prowadzili z Orlętami Łuków już 2:0 po dwóch golach Pawła Zabielskiego, ale ostatecznie tylko zremisowali. Łukasz Giza nie wykorzystał rzutu karnego
(MAWI)
08.06.2014 20:30
Z meczu czołowych zespołów IV ligi nikt nie wyszedł z wygraną. Większe szanse na trzy punkty mieli gospodarze, którzy rozpoczęli spotkanie z dużym animuszem.
Już w 5 minucie w dobrej sytuacji znalazł się Łukasz Giza, ale jego strzał przeleciał nad poprzeczką. Chwilę później przed szansą na zdobycie gola dla Powiślaka stanął Paweł Zabielski, ale piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka.
Zespół z Końskowoli dopiął swego w końcówce pierwszej połowy. W 37 min dośrodkowanie Gizy na bramkę zamienił Zabielski.
Tuż po zmianie stron kibice Powiślaka unieśli ręce do góry, bo piłka znowu zatrzepotała w bramce Orląt, jednak radość była tym razem przedwczesna, bo sędzia odgwizdał spalonego. Co się jednak odwlecze… W 57 min, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki najwyżej wyskoczył Zabielski i strzałem głową podwyższył wynik meczu na 2:0.
Co ciekawe, wcześniej gospodarze mieli jeszcze jedną stuprocentową okazję na gola, bo po faulu na Sławomirze Radzikowskim arbiter przyznał im rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł jednak Giza i fatalnie spudłował.
Mimo straty drugiej bramki goście nie załamali się i w ciągu zaledwie trzech minut doprowadzili do remisu. Po drugim golu Orlęta złapały wiatr w żagle i całe spotkanie mogło się zakończyć dla Powiślaka jeszcze gorszym wynikiem niż remis.
Komentarze