Górnik Łęczna zawieszony
Wydział Dyscypliny PZPN zawiesił wczoraj na miesiąc Górnika Łęczna. To w praktyce oznacza degradację z ekstraklasy wprost do III ligi.
- 29.03.2007 17:58
Górnik został zawieszony, bo jego działacze nie zamierzali dobrowolnie poddać się karze. Minimalną karą miała być degradacja do niższej klasy.
- Argumentacja klubu była chybiona i śmieszna. Sprowadzała się do sztuczki prawnej i unikaniu odpowiedzialności za poprzedników - powiedział Robert Zawłocki, wiceprzewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN. - Będziemy sugerować, żeby mecze nie były przekładane na inne terminy, tylko karane walkowerami. Planowane na sobotę spotkanie z Arką Gdynia na pewno nie dojdzie do skutku. A ponieważ zespół z Wybrzeża jest także zawieszony, drużyny mogą zostać ukarane nawet obustronnym walkowerem.
Co to oznacza dla Górnika w praktyce? Jeżeli klub nie rozegra trzech spotkań ligowych, za co zostanie ukarany walkowerami, automatycznie będzie zdegradowany do III ligi. To najczarniejszy scenariusz. Ale przykład klubu z Gdyni daje cień nadziei - działacze z Wybrzeża starają się znaleźć polubowne rozwiązanie.
- W przyszłym tygodniu ponownie zajmiemy się sprawą Arki i nie wykluczamy, że cofniemy decyzję o zawieszeniu, pod warunkiem że dostrzeżemy wolę kompromisu. Być może to samo spotka Górnika - dodaje Zawłocki.
Górnika Łęczna na wczorajszym posiedzeniu reprezentowali prezes Marian Bulak i mecenas Agata Wantuch. Oboje odmówili komentarza.
Decyzja oburzyła władze Łęcznej. - To głupie i bezsensowne posunięcie - mówi burmistrz Teodor Kosiarski. - Jak można karać piłkarzy, trenerów, a przede wszystkim tysiące kibiców za to, co zrobiło kilku działaczy? To nimi powinni się zająć śledczy, a nie uśmiercać cały klub.
Co dalej? - W tej sytuacji degradacja jest nieunikniona. Pytanie tylko, czy do drugiej ligi, z której byłaby szansa się wydostać, czy do trzeciej, co praktycznie oznaczałoby koniec klubu - uważa Tomasz Jasina, komentator sportowy Telewizji Polskiej. - Wiele zależy od działaczy Górnika. Wczorajszą decyzję należy interpretować jako szansę dla nich. Żeby przyznali, że w klubie działy się złe rzeczy, ale teraz chcą pójść na współpracę. Dokładnie tak zrobili działacze Arki Gdynia po zeszłotygodniowej, identycznej, decyzji w sprawie ich klubu.
Reklama













Komentarze