Reklama
Motor znowu górą
Gorący doping dobrze zorganizowanej grupy lubelskich kibiców przez 90 min wspierał piłkarzy Motoru, którzy odnieśli kolejne zwycięstwo,
- 01.04.2007 20:22
umacniając się na pierwszym miejscu w III-ligowej tabeli. Lider pokonał w sobotę na własnym boisku Wisłokę Dębica.
Goście czuli duży respekt przed liderem rozgrywek. Wisłoka skupiła się przede wszystkim na przeszkadzaniu w grze. Rywale Motoru skoncentrowali spore siły w środkowej strefie boiska, pozostawiając z przodu osamotnionego Mateusza Wolańskiego. Gospodarzom przez kwadrans ciężko było przebić się przez szczelną defensywę, dlatego pod bramką Wisłoki nie dochodziło do wielu spięć. W 4 min Paweł Maziarz był bliski ogrania przeciwników, jednak w ostatniej chwili stracił piłkę. Później Motor zaczął grać skrzydłami, co okazało się dobrym sposobem na sforsowanie obrony Wisłoki. W 17 min jedna z takich akcji zakończyła się powodzeniem. Daniel Koczon przedarł się prawą stroną, dośrodkował, a nadbiegający Denis Ljaszko huknął z kilkunastu metrów. Piłka po palcach Marcina Zarychty z impetem odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką i spadła przed bramką. Do futbolówki najszybciej doskoczył Marcin Popławski i głową skierował ją do siatki.
W sektorze zajmowanym przez najzagorzalszych fanów lubelskiego zespołu wybuchła radość. Na murawę poleciały serpentyny (ich usuwanie zabrało trochę czasu), nad głowami widzów zatrzepotały flagi w klubowych barwach, później rozbłysły race. Oprawa godna odnotowania i dobrze byłoby, aby podczas każdego spotkania kibice koncentrowali się na takim dopingu i nie szukali konfrontacji z gośćmi.
Świąteczny nastrój podtrzymał Piotr Prędota, który tuż przed przerwą trafił do bramki gości, zdobywając swojego pierwszego gola w rundzie wiosennej. A wszystko ponownie zaczęło się od Koczona. Po płaskiej centrze Prędota pokonał Zarychtę z około 5 merów.
Po zmianie stron Motor oddał inicjatywę gościom, którzy wcześniej nie stworzyli groźnych sytuacji. W 50 min mieli pierwszą, bardzo dobrą okazję. Ljaszko stracił piłkę na rzecz Dariusza Pęgiela, ten odegrał do Dariusza Kantora, który podał do grającego trenera Mirosława Kality. Szkoleniowiec Wisłoki, na szczęście, zachował się jak nowicjusz. Stojąc oko w oko z Jakubem Studzińskim miał kłopoty z opanowaniem piłki, co w pewnym stopniu ułatwiło interwencję lubelskiemu bramkarzowi. Okazję do naprawienia błędu Kality miał jeszcze Dariusz Kantor, ale i on pogubił się w polu karnym. Pięć minut później przeciwników mógł skarcić Prędota, ale strzelił z 8 metrów nad spojeniem. Mało brakowało, a jednym z bohaterów spotkania zostałby Tomasz Suski, który wszedł na boisko w 90 min i natychmiast mógł wpisać się na listę strzelców. Niestety, w dobrej sytuacji uderzył minimalnie obok słupka.
BRAMKI
1:0 – Popławski (17), 2:0 – Prędota (45).
SKŁADY
Motor: Studziński – Tomczyk, Ptaszyński, Żmuda, Falisiewicz – Maziarz (89 Feliński), K. Drej, Ljaszko (70 Karwan) – Prędota, Koczon (67 H. Drej), Popławski (90 Suski).
Wisłoka: Zarychta – Kleinschmidt, Murdza, Konrad, Król – Michał Wolański (46 D. Kantor), Jędrusiak, Kalita, Pęgiel (74 S. Kantor), Barycza (67 Królikowski) – Mateusz Wolański.
Żółte kartki: Tomczyk, Żmuda (M) – D. Kantor (W).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 2 tys.
Reklama













Komentarze