Reklama
Sędzia w swojej sprawie
Rozmowa z Marianem Bulakiem, prezesem Górnika Łęczna
- 01.04.2007 20:18
• Jak pan zareagował na wiadomość o zawieszeniu Górnika?
- Czułem, jeszcze przed wejściem na salę, iż tak się stanie. Ale byłem też zaskoczony, bo zastosowany środek zapobiegawczy nie miał związku z naszą spółką.
• Szef Wydziału Dyscypliny Michał Tomczak wielokrotnie podkreślał,
że spółka przejęła prawa i obowiązki od stowarzyszenia, w tym miejsce w Orange Ekstraklasie.
- Na razie pan Tomczak tak twierdzi. Przejęliśmy prawa materialne i niematerialne, ale bez korupcji. Ja nie twierdzę, że korupcji nie było w ogóle, jednak nie dotyczy ona spółki. 3 stycznia tego roku zostaliśmy przejęci do struktur PZPN zgodnie z Ustawą o sporcie kwalifikowanym i nikt nie stawiał tematu korupcji.
• Jak zawodnicy przyjęli informację o odwołaniu meczu w Gdyni? W końcu granie w piłkę to ich praca.
- Nikt nie jest przybity, jak to ktoś próbował sugerować w jednej z gazet. Drużyna spokojnie będzie przygotowywała się do następnego spotkania.
• Mecz w Płocku się odbędzie?
- Wydaje mi się, że tak.
• A jeśli nie i ostatecznie posypią się walkowery?
- Nie będzie walkowerów. Nasz mecz z Arką zostanie rozegrany w innym terminie. Przecież nikomu nie zależy na tym, aby inne zespoły w tak łatwy sposób zdobywały punkty.
• W czwartek następne posiedzenie WD.
- I już dostaliśmy na nie zaproszenie.
• Czy Górnik zamierza pójść na ustępstwa wobec WD?
- Nie, ponieważ uważamy, że racja leży po naszej stronie. Dlaczego sami mamy poddawać się karze? Jeśli Wydział Dyscypliny ma tak mocne dowody, jak próbuje przekonać opinię publiczną, to niech sam nałoży na nas sankcje. A nie wymusza to od klubu, tworząc presję.
• Dlaczego zatem nie chce tego zrobić?
- Bo jeśli poddamy się karze, wówczas sami pozbawimy się drogi odwoławczej. A na to nie możemy sobie pozwolić.
• Arka podobno sama poprosiła o sankcje.
- Mówił o tym nawet redaktor Adam Godlewski w Canal Plus, że Arka zgadza się na degradację do niższej klasy, a do tego ma otrzymać dwanaście punktów ujemnych oraz zapłacić jeden milion złotych. A my rzekomo, poza degradacją, mielibyśmy dostać połowę tych punktów i połowę kwoty.
• To dużo.
- Też tak uważam, ale podkreślam, że to tylko sugestie dziennikarza. I w świetle takich sankcji spadkowicze zostaliby już wyłonieni. Jednak my nie zamierzamy dobrowolnie poddać się karze. Przecież ktoś mógłby mi zarzucić, że działam na niekorzyść spółki! Przy takich sankcjach sami skazywalibyśmy się, kto wie, może nawet na trzecią ligę. A w tej chwili nawet nie mamy pojęcia, jakie WD skieruje przeciwko nam zarzuty.
• Nie mieliście wglądu do materiałów?
- No właśnie nie. Wystąpiliśmy z wnioskiem do WD o udostępnienie nam dokumentów, ale w odpowiedzi pan Tomczak zapytał: Jak to, nie czytacie gazet? Tam wszystko jest napisane... Bez komentarza.
• Podobno Górnik zamierza odwołać się od decyzji o zawieszeniu.
- W poniedziałek skierujemy taki wniosek do Komisji Odwoławczej PZPN, że nie zgadzamy się na sankcję w postaci zawieszenia. Bo jaki to środek zapobiegawczy w postępowaniu? Owszem, można taki stosować, ale gdy istnieje podejrzenie matactwa.
• Lista meczów, które miał ustawiać Górnik, jest długa. Robert Zawłocki mówi o kilkunastu, a jedna z gazet napisała nawet o wygranym spotkaniu z Legią Warszawa.
- Wydział Dyscypliny ogłosił taką listę. Są na niej również mecze... przegrane przez Górnika. Z Legią? Przecież ona walczyła wtedy o mistrzostwo Polski. A co zrobić ze spotkaniami, w których grały oba zespoły utytłane w aferę korupcyjną? Kto tu kupował i dla kogo?
• A jeśli akcjonariusze spółki dojdą do wniosku, aby pójść na współpracę w WD?
- W poniedziałek będzie posiedzenie rady nadzorczej, na którym przedstawię przebieg spotkania z wydziałem i przedstawię stanowisko zarządu. Jeżeli rada uzna, że mamy dobrowolnie poddać się karze, wtedy zdejmie ze mnie ciężar odpowiedzialności.
• Sytuacja wygląda na patową, a rozgrywki ligowe będą toczyły się dalej...
- Nam też zależy na szybkim zakończeniu sprawy, ale nie na takich warunkach. W aferę zamieszanych jest wielu sędziów i obserwatorów, zatrudnianych przez PZPN. To dlaczego teraz orzekać ma Wydział Dyscypliny, będący agendą PZPN? Przecież nie może być sędzią we własnej sprawie. Poza tym, według przepisów związkowych po dwóch latach obowiązuje przedawnienie i pewnie w 80 procentach \"ustawione” mecze zarzucane Górnikowi były już nim objęte.
• Wygląda na to, że Górnik idzie na otwartą wojnę z WD.
- Proszę zrozumieć, że nam również zależy na ukaraniu winnych. Michał Tomczak zarzuca nam między innymi, że nie zrobiliśmy tego. A jak mieliśmy to zrobić, kiedy osoby zamieszane w aferę korupcyjną nigdy nie pracowały w spółce?! My nie unikamy odpowiedzialności, ale będąc podmiotem zbiorowym, jakim jest spółka akcyjna, chcemy, aby w naszej sprawie orzekała prokuratura, posiadająca takie prawo. I niech to ona formułuje akt oskarżenia. A robienie tego przez WD jest niezgodne z prawem. Nawet składaliśmy wniosek do PZPN o wszczęcie śledztwa przez prokuraturę. Wówczas moglibyśmy poznać konkretne zarzuty oraz otrzymalibyśmy prawo do obrony. Dlatego nie jest prawdą, że odcinamy się od afery korupcyjnej.
Reklama













Komentarze