Zmora pragnieniem
Nie wierzę w to, aby którejkolwiek jeszcze drużynie udało się dogonić rezerwy Górnika - przyznaje Mirosław Laskowski, prezes Łady.
- 03.04.2007 11:23
W miniony weekend, w szlagierowym meczu IV ligi, beniaminek uległ na własnym boisku \"zielono-czarnym”, którzy do trzynastu punktów powiększyli swoją przewagę nad drugą... Ładą.
Kiedy górnicy pewnym krokiem zmierzają do zajęcia pierwszego miejsca, za ich plecami na dobre rozpoczęła się walka o zajęcie drugiej lokaty. Na finiszu rozgrywek może się okazać, że pozycja wicelidera będzie znaczyła bardzo wiele. Jeśli potwierdzą się informacje o tym, że Górnik II nie będzie zainteresowany grą w III lidze, wówczas promocję wywalczy drugi zespół.
Teoretycznie chętnych na ten apetyczny kąsek nie brakuje, ale główni kandydaci, jak ognia unikają odpowiedzi na dość proste pytanie: Czy walczycie o awans? - Nic na siłę - zgodnie odpowiadają sternicy Łady oraz \"stalówek” z Kraśnika i Poniatowej. Bo to właśnie pomiędzy tymi trzema klubami rozegra się bój o tytuł wicemistrza ligi. W ostatniej serii spotkań z wymienionego trio jedynie ci ostatni mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Beniaminek odprawił z kwitkiem Chełmiankę, a że na inaugurację wiosny pokonał także Lewart, w dość szybkim tempie odrobił straty do Łady. - Faktycznie dobrze rozpoczęliśmy, ale nie ma się czym zachłystywać. Awans? My mamy grać, a nie gadać - kwituje Wojciech Stopa, szkoleniowiec poniatowian.
Natomiast druga ze Stali - kraśnicka - dość nieoczekiwanie gładko uległa Startowi. - Nie był to jednak zupełnie nieudany dla nas weekend - żartował na wieść o wyniku z Krasnegostawu prezes Laskowski. Z pewnością był to także powód do zadowolenia w obozie klubu z Biłgoraja, tym bardziej że ewentualna wygrana \"żółto-niebieskich” pozwoliłaby im awansować na drugi \"plac”. - Trudno było myśleć o zwycięstwie, jeśli popełnialiśmy szkolne błędy w obronie - przyznaje Henryk Kamiński, trener Stali Kraśnik. - Nie załamujemy się jednak. Pamiętajmy, że nasz zespół budowany jest... na przyszły sezon - dodaje asekuracyjnie szkoleniowiec. Ale tajemnicą wcale nie jest, że jeśli jego podopiecznym nadarzy się okazja do wywalczenia tytułu wicemistrza, to chętnie z niej skorzystają. Bo przecież kto jak nie oni \"lubują się” w drugich miejsca na finiszu rozgrywek. W ostatnich dwóch sezonach Stal musiała zadowalać się właśnie drugimi lokatami, przegrywając awans najpierw z Avią Świdnik, a później z Orlętami Spomlek. To co więc było zmorą tej drużyny wcześniej, teraz okazuje się jej pragnieniem...
Reklama













Komentarze