Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zatrzymany przez policję zmarł w szpitalu

Zamojska prokuratura bada, czy interwencja policji nie doprowadziła do tragedii. Mężczyzna zatrzymywany przez mundurowych stracił przytomność i w ciężkim stanie trafił do szpitala. Wczoraj zmarł
Zatrzymany przez policję zmarł w szpitalu
- Mogę jedynie potwierdzić, że śmierć pacjenta nastąpiła w czwartek, w godzinach popołudniowych - mówi Ryszard Pankiewicz, rzecznik szpitala im. Jana Pawła II w Zamościu.

32-letni Maciej S. trafił na szpitalny oddział ratunkowy 26 maja. Ratownicy zabrali go z ulicy Polnej, gdzie zatrzymała go policja. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna leżał skuty kajdankami i nie dawał oznak życia. Załoga pogotowia podjęła reanimację. Ratownikom udało się przywrócić akcję serca.

32-latek w ciężkim stanie trafił do szpitala. Miał różnego rodzaju obrażenia. Lekarz dyżurny powiadomił prokuraturę. Zamojscy śledczy badają teraz, czy policjanci nie przekroczyli swoich uprawnień podczas zatrzymywania 32-latka.

Zgodnie z procedurami?

Mundurowi zapewniają, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Przekonują, że zdecydowana interwencja była niezbędna.

- Zgłosił się do nas jego ojciec, zawiadamiając o zaginięciu syna - relacjonuje Joanna Kopeć, oficer prasowy zamojskiej policji. - Z jego relacji wynikało, że 32-latek był agresywny. Przed wyjściem zdemolował mieszkanie. Powiedział, że kogoś zabije i oddalił się w nieznanym kierunku.
Kiedy policjanci zauważyli Macieja S. przy ul. Polnej, próbowali go zatrzymać.

- Wtedy zrobił się agresywny. Stawiał opór. Policjanci musieli wezwać posiłki - relacjonuje Kopeć.

Szarpanina

Podczas szarpaniny, 32-latek zaczął tracić przytomność. - Wtedy funkcjonariusze podjęli reanimację. Następnie wezwali karetkę pogotowia - zapewnia Kopeć. - Wszystkie materiały związane ze sprawą przekazaliśmy do prokuratury - dodaje.

Teraz śledczy muszą ustalić m.in., czy mundurowi rzeczywiście próbowali ratować mężczyznę i czy nie nadużyli siły podczas interwencji.

Maciej S., mimo młodego wieku był dobrze znany mundurowym. Miał na swoim koncie m.in. brawurową ucieczkę samochodem przez miasto. W grudniu ubiegłego roku wszedł z nożem na dach jednego z bloków. Groził, że popełni samobójstwo. Nie pomogły rozmowy z policyjnym negocjatorem. Mężczyznę udało się powstrzymać dopiero dzięki interwencji antyterrorystów.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama