Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Futbolowe jaja

Aleksander Kwiek kątem oka dostrzega wybiegającego na czystą pozycję Ferdinanda Chi-Fona i rzuca mu piłkę, niemal \"na nos”.
Obrońcy rywali zastawiają pułapkę ofsajdową, ale boczny arbiter nie sygnalizuje pozycji spalonej. Czarnoskóry napastnik mija spokojnie bramkarza i strzela do siatki. 1:0! Dla Górnika. Dalsze wydarzenia układają się też po myśli podopiecznych Krzysztofa Chrobak. Po przerwie prowadzenie podwyższają Rafał Niżnik i Tomasz Lisowski. Spotkanie kończy się zwycięstwem 3:0. To kolejny krok w kierunku utrzymania - chciałoby się powiedzieć. Ale to jedynie żart, jaja po prostu. Choć do robienia ich dzisiaj nikt w Łęcznej nie ma nastroju. Zwycięstwo wcale nie zostało odniesione w Płocku, nad Wisłą, ale w wewnętrznej gierce, którą Krzysztof Chrobak zaplanował w Wielką Sobotę, zamiast wyjazdu na Mazowsze. I tylko na boisku zabrakło prawdziwego przeciwnika i na trybunach kibiców. Ale dzięki temu można było usłyszeć całą gamę przekleństw, dostrzec irytację zawodników, przeradzającą się nawet w błahe konflikty. Trudno jednak temu się dziwić. Bo kto byłby w anielskim humorze, gdyby nie pozwalano mu wykonywać swojej pracy. A łęcznianie po raz ostatni wyszli na boisko 25 marca w Pucharze Ekstraklasy, kiedy ulegli Koronie Kielce 3:4. W ekstraklasie jeszcze wcześniej - 17 marca. Wtedy nasz Górnik zwyciężył w Zabrzu 3:2. Popatrzeć na \"zielono-czarnych”, walczących na głównej murawie, przyszli prezes Marian Bulak, dyrektor sportowy Edward Klajndinst oraz dziennikarze. W rozmowach obowiązywał jeden temat: Jak potoczą się losy łęczyńskiego klubu? Na razie sytuacja wygląda na patową. Zespół został zawieszony przez Wydział Dyscypliny PZPN, ale Górnik wcale nie zamierza przyznawać się do winy i poddawać karze w postaci degradacji. Od decyzji WD odwołał się od Komisji Odwoławczej i za obustronny walkower w meczu z Arką też to zrobi. A w tym tygodniu Komisja Ligi Ekstraklasy SA pewnie przyzna też łatwe punkty Wiśle Płock. Jeśli odwołania nie przyniosą skutku, zawieszenie wciąż będzie obowiązywało i rywale walkowerami powiększali swój dorobek, sytuacja Górnika wkrótce stanie się beznadziejna (patrz tabelka). Nie dość, że drużyna wyląduje na pozycji spadkowej, to jeszcze może zostać ukarana sankcją degradacji i ujemnymi punktami. A wtedy \"zielono-czarnych” nie będzie ani w ekstraklasie, ani nawet w II lidze... Może nawet w strukturach PZPN. Taki wariant również trzeba brać pod uwagę. Bo w tej wojnie nie zanosi się na pokój.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama