Reklama
Atak Opolanina na pozycję lidera
W ten weekend, po dwóch tygodniach przerwy, piłkarze lubelskiej \"okręgówki” znów wybiegną na boiska.
- 11.04.2007 20:29
Kibiców czeka prawdziwy szlagier. Opolanin zagra z Wisłą.
Ten mecz odbędzie się w niedzielę o godz. 14 i zwiastuje duże emocje. Jesienią Wisła wygrała 1:0, ale goście mieli wiele pretensji do sędziego Mariusza Szumigaja. Za krytyczne wypowiedzi wobec arbitra na łamach naszej gazety trener Mirosław Kosowski dostał od LZPN karę. Nie mógł prowadzić drużyny w dwóch spotkaniach.
Teraz w roli rozjemcy wystąpi Piotr Sadczuk, który jest asystentem w Orange Ekstraklasie. - Każdy mecz o wysoką stawkę wiąże się z niebezpieczeństwem złego sędziowania. Ale teraz mogę być chyba spokojny. Pan Sadczuk jest doświadczony i sędziuje dobrze. Z jego strony nie powinno być żadnej przeszkody do stworzenia dobrego widowiska - twierdzi Mirosław Kosowski.
Puławianie, dla których nie ma innego celu jak awans do IV ligi, będą mieli w Opolu trudną przeprawę. W tym sezonie nikt nie zdołał wygrać na boisku Opolanina. W dodatku Wisła nie jest w dobrej formie, przyznaje to nawet trener Jerzy Krawczyk. Jego podopieczni zdobyli wiosną cztery punkty, remisując z Turem i wygrywając z Piaskovią. Tyle samo \"oczek” wywalczył też Opolanin.
- Nic nadzwyczajnego nie gramy - przyznaje trener Kosowski. - Ale powoli wchodzimy na wyższe obroty. Brakuje nam koncentracji, stąd dwie bramki stracone z Żyrzyniakiem oraz w sparingu z Wilkami Wilków, jaki zagraliśmy we wtorek. Ale wyciągniemy z tego wnioski - dodaje. Jeśli Wisła wygra w Opolu, to jej przewaga nad drugim zespołem w tabeli powiększy się do sześciu punktów. Jeżeli jednak powinie jej się noga i przegra, to pożegna się z fotelem lidera, na którym zasiada od 3 września.
Niedziela będzie też ważnym dniem dla Konrada Maciejczyka, który w ubiegłym tygodniu został nowym trenerem POM Iskry Piotrowice. Zastąpił zwolnionego Modesta Boguszewskiego. W meczu z Cisami zadebiutuje na trenerskiej ławce swojego nowego zespołu.
Piotrowiczanie nadal myślą o awansie do IV ligi. A nałęczowianie wcale nie zamierzają sprawiać, żeby ten plan się spełnił. Sami chcą bowiem uniknąć degradacji do klasy A. - POM, tak jak my, zremisował pierwsze dwa mecze i też zapewne czuje się niedowartościowany - ocenia Andrzej Depta, trener Cisów. - Ale powalczymy o wygraną, bo spotkań jest coraz mniej i nie mamy wyjścia, jeśli chcemy się utrzymać w lidze - kwituje.
Reklama













Komentarze