Reklama
Z band ujdzie powietrze?
Pneumatyczne bandy, warte około 300 tysięcy złotych, które w ubiegłym roku zainstalowano na torze przy Al. Zygmuntowskich,
- 12.04.2007 08:21
miały na stałe poprawić bezpieczeństwo żużlowców. Może się jednak okazać, że kosztowna inwestycja zostanie zwinięta jeszcze w tym tygodniu.
Włodzimierz Kowalski, przyznający licencje żużlowym obiektom, ma dziś zwizytować lubelski tor. I wiele wskazuje na to, że będzie miał sporo uwag. Najważniejsza dotyczy szerokości toru, zmniejszonej (o około 50 cm) na łukach po zainstalowaniu pneumatycznych band. Kowalski już wcześniej sygnalizował, że gospodarze lubelskiego obiektu muszą dokonać poprawek, a zgodę na kilka ubiegłorocznych imprez wydano warunkowo. Teraz nie ma co liczyć na taryfę ulgową. Tor musi mieć regulaminowe wymiary. Jeżeli bandy miałyby uniemożliwić organizację meczów, wówczas prawdopodobnie zostaną zdemontowane, ponieważ I-ligowe kluby dopiero w przyszłym sezonie mają obowiązek dodatkowego zabezpieczenia wiraży. Tyle tylko że jest to odsunięcie problemu, a nie jego rozwiązanie. A sprawa nie jest nowa. Włodzimierz Kowalski ostrzegał lubelskie TŻ wielokrotnie, że tor z nowymi bandami wymaga poszerzenia.
- Ale my nie wiemy co robić, ponieważ do dziś nie ma decyzji co do przyszłości stadionu przy Al. Zygmuntowskich - wyjaśnia Jarosław Siwek, prezes TŻ Sipma. - Mamy inwestować w obiekt, który ma być gruntownie przebudowany i nie wiadomo, czy będzie na nim miejsce na żużlowy tor? Przecież wciąż nikt nas nie powiadomił, gdzie mamy jeździć w przyszłym sezonie. Nawet nie byliśmy pewni, czy w tym roku przystąpimy do rozgrywek. A poszerzenie toru nie jest taką prostą czynnością. Raczej nie możemy tego zrobić kosztem piłkarskiego boiska, zatem pozostaje przesunięcie band, a to może kosztować około 50 tysięcy złotych. To dużo, jeżeli byłaby to tylko prowizorka. I tak musimy prowizorycznie przygotować zadaszone boksy dla żużlowców, bo tego wymaga regulamin. Ale jak znam życie, u nas prowizorki są rozwiązaniem na lata. Oczywiście będę namawiał pana Kowalskiego, aby jeszcze raz warunkowo dopuścił tor z bandami pneumatycznymi, jednak wątpię, czy zdołam przekonać przedstawiciela GKSŻ do swoich racji. Jego postawa wydaje się nieugięta. Już nie chce słyszeć o planach przebudowy całego stadionu, bo o tym mówimy od dwóch lat.
Decyzje o przyszłości żużlowego toru miały zapaść dwa tygodnie temu. Do wczoraj jednak nic się nie zmieniło i wciąż trudno stwierdzić, czy po przebudowie stadion przy Al. Zygmuntowskich będzie typowo piłkarskim obiektem, czy nadal będzie gościł piłkarzy i żużlowców. Nie wiadomo również, gdzie będą organizowane żużlowe imprezy, kiedy ruszy modernizacja. Wcześniej mówiło się o Kresowej lub terenach przy ul. Janowskiej. W biurze prasowym Urzędu Miasta poinformowano nas, że być może konkretne rozwiązania nastąpią dziś wieczorem. Oby urzędnicza opieszałość nie skończyła się większymi kłopotami. Nawet jeżeli żużlowcy dowiedzą się o przenosinach, trzeba przygotować odpowiednią infrastrukturę, a wbrew pozorom czasu nie ma zbyt wiele. Rok szybko zleci.
Reklama













Komentarze